RECENZJA #1: Artur Rojek – Składam się z ciągłych powtórzeń (2014)

Wiele osób może być przygnębionych, złych lub po prostu zawiedzionych odejściem Artura Rojka z Myslovitz, gdyż był on nijako trzonem tej grupy.
Jednak trzeba przyznać, że zapewne nie opuściłby zespołu, z którym grał 20 lat, gdyby nie miał ku temu konkretnych powodów. Druga sprawa to to, że Artur Rojek nie odszedł z rynku muzycznego – 2 lata po oświadczeniu o zmianie składu Myslovitz, artysta wydał swój debiutancki solowy album. Jak zapowiada się indywidualna twórczość Rojka?

 

 

Album Składam się z ciągłych powtórzeń wydany został w 2014 roku nakładem wytwórni Kayax i posiada optymalną liczbę 10 utworów. Pierwszym z nich jest Lato 76, które mieliśmy okazję poznać wcześniej w nieco innej aranżacji, podczas jednego z radiowych występów Rojka. Jego poprzednia wersja była może i bardziej melodyjna, łatwiejsza do zanucenia i szybciej zostająca w głowie, jednak to właśnie ta ukazana na albumie zdecydowanie bardziej porusza, jest klimatyczna i idealnie wprowadza nas do następnych na wydawnictwie.
Tuż za Latem 76 nadchodzi Beksa – jeden z moich ulubionych utworów na płycie. Zachwyca swoim tekstem, klimatem, wykorzystanym w refrenie dziecięcym chórkiem i nieco walczykowatym rytmem. Następnie usłyszeć możemy Krótkie momenty skupienia. To właśnie z tej kompozycji pochodzi cytat będący tytułem płyty. W tym utworze, z umiejętnie wykorzystanymi elektronicznymi brzmieniami, bardzo podoba mi się wejście gitary elektrycznej w drugiej zwrotce.
Czas który pozostał to kolejny przykład na zgrabne połączenie syntezatorów z dźwiękami klasycznych instrumentów i mimo, że rzadko do niego wracam, uważam, że to jedna z ciekawszych kompozycji na albumie. Natomiast następna propozycja, jaką jest Kot i pelikan zupełnie powala mnie na kolana. Niesamowicie mnie wzrusza zarówno tekst, muzyka jak i sposób śpiewania Artura. Mistrzowskie wręcz jest zakończenie utworu z dosadnym uderzeniem w klawisze pianina przechodzącym zaraz po tym w delikatne dźwięki.
Kokon to kompozycja intrygująca, obok której raczej nie da się przejść obojętnie, jednak ze względu na użycie w niej dziwnych, „wyskakujących” dźwięków, rzadko do niej powracam. Staram się jednak rozumieć, że miały być one symbolem tej wyrywającej się z kokonu ćmy?
To co będzie nie jest złą kompozycją, jednak nie da się ukryć, że na tle pozostałych wypada blado, mało ciekawie i dość infantylnie. Słucha się jej przyjemnie, ale nie zaskakuje i nie zachwyca jak inne. Zdecydowanie bardziej podobają mi się singlowe Syreny, które na pewno skutecznie zachęcają do sięgnięcia po płytę, łatwo wpadają w ucho i są przystępne w odbiorze. Niesamowicie podoba mi się zakończenie płyty. Przedostatni utwór jakim jest Lekkość zaczyna się energicznie i rytmicznie, jednak świetnym manewrem przygotowującym nas do ostatniego utworu jest użycie zwolnienia i dźwięków dochodzących jak gdyby z oddali w końcówce. Wreszcie docieramy do kompozycji o tajemniczym tytule Pomysł 2, którym artysta żegna się z nami. Kobiecy głos wyśpiewujący ostatnie takty jest naprawdę udanym zakończeniem albumu i to dzięki niemu Pomysł 2 można by nawet określić jako duet.

Można być przygnębionym, złym i zawiedzionym odejściem Artura Rojka z zespołu, który właściwie jest już legendą polskiego rocka. Jednak kiedy włączycie Składam się z ciągłych powtórzeń, złość szybko wam minie. Artysta proponuje nam rzetelnie przygotowany, dokładny album, który intryguje od pierwszych dźwięków, zaskakuje z każdym kolejnym utworem i sprawia, że chcemy do niego wciąż wracać, aby poznać jak najdokładniej każdy jego szczegół. Takiej muzyki z pewnością nie dostalibyśmy przy akompaniamencie Myslovitz. Bardzo polecam.


Najlepsze: BeksaKot i pelikan, Krótkie momenty skupienia
Najgorsze: To co będzie

4 Komentarze

  • Chociaż całej płyty nie znam to bardzo lubię stąd numer Beksa. Jeżeli chodzi o recenzję to mam jedną uwagę… mianowicie odstępy, po prostu ciężko się czyta 😉

    Zapraszam ciebie również na mojego bloga i zachęcam do założenia zakładki „Zgłoś Płytę” :))

    • Dziękuję bardzo, zakładka wkrótce na pewno się pojawi a na odstępy zwrócę następnym razem większą uwagę 😀 Pozdrawiam cieplutko!

  • Pamiętam czasy, kiedy o tej płycie było bardzo głośno. Aż ciężko uwierzyć, że miną 3 lata od jej premiery. Jakoś nie miałam ochoty na przesłuchanie jej, choć Beksa jest niezła.

    Nowy wpis na http://the-rockferry.blog.onet.pl/

  • Ostatnio słuchałam kilku jego solowych piosenek i obiecałam sobie, że do nich wrócę. Trochę mi smutno kiedy myślę, że by posłuchać na żywo Rojka i Myslovitz trzeba nabyć dwa osobne bilety. Jednak ani on, ani zespół nie koncertują w mojej okolicy. 😛
    Pozdrawiam.

Dodaj komentarz