RECENZJA #10: Daria Zawiałow – A kysz! (2017)

Podejmowała wiele prób. Darię Zawiałow mogliśmy zobaczyć już w takich programach jak Od przedszkola do Opola, Szansa na sukces, Mam talent!, czy X Factor. Próbowała swoich sił w konkursach muzycznych, m.in. słynnych „Debiutach” w Opolu. W 2012 roku pod pseudonimem D.A.R.I.A. ukazała utwór Half way to heaven, który jednak zniknął z serwisu YouTube. Po długich staraniach w końcu jej się udało – w tym roku pod szyldem wytwórni Sony Music Entertainment wydała swój debiutancki album zatytułowany A kysz!.

 

Pierwszym singlem promującym płytę a zarazem kompozycją otwierającą ją jest oparty na syntezatorach Malinowy chruśniak. Kiedy usłyszałam go pierwszy raz, nie byłam do niego przekonana, teraz natomiast uważam że to naprawdę dobry utwór – właściwie jeden z najlepszych na A kysz!.

Tak naprawdę prawie połowę albumu mogliśmy poznać jeszcze przed jego wydaniem. Poza Malinowym chruśniakiem Daria ujawniła przed premierą jeszcze cztery inne utwory. Jednym z nich jest singlowy Kundel bury. To naprawdę uzależniająca piosenka! Poza przyjemną melodią bardzo lubię ją pod względem tekstu, który mówi o oderwaniu się od dawnej miłości:

Zamknęłam już furtkę, ruszam tam. Spakowałam ładnych parę lat. Chciałam zabrać twoich piegów gram, ale nie zmieszczą się, bo za mało miejsca dla nich jest.

Świetną warstwą tekstową wyróżnia się również trzeci (i dotychczas ostatni) utwór promujący A kysz!, zatytułowany Miłostki. Zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, że to najlepsza pod tym względem kompozycja z całego albumu. Poza tym podoba mi się w nim sposób śpiewania Darii.
Poza tymi trzema singlami, poznaliśmy też wcześniej utwory Lwy i Chameleon. Stawiając je obok siebie widać wyraźny kontrast. Pierwszy z nich to bowiem najmocniejsza, najbardziej rockowa propozycja z całego wydawnictwa. Charakteryzuje się wyrazistymi zwrotkami i ostrym refrenem. Chameleon jest natomiast jej całkowitym przeciwieństwem. To piękny, melancholijny, nastrojowy utwór, a przy okazji jedyny anglojęzyczny z tych, które serwuje nam Daria.

Co z tymi piosenkami, które usłyszeć mogliśmy dopiero w dniu premiery całego albumu? Dostajemy tu chociażby zapadające w pamięć Skupienie, czy Nie wiem gdzie jestem, w którym podoba mi się wokal Darii i chórek w refrenie. W utworze Król Lul bardziej niż refren przekonują mnie zwrotki. Podobne odczucia mam co do Nocy ukrytych. Najbardziej banalną piosenką na A kysz! jest w moim odczuciu Pistolet. Słucha się go przyjemnie, ale mimo wszystko wypada przy pozostałych dość blado.
Całość zamyka Niemoc – dobra ballada z gitarą w tle.

Przyznaję, że A kysz! było najbardziej wyczekiwaną przeze mnie dotychczas płytą tego roku. Całymi dniami nuciłam Kundla burego i Malinowy chruśniak. Czy wydawnictwo mnie zaskoczyło? Nie do końca. Wina w tym tego, że tak wiele utworów zostało już wcześniej zaprezentowanych – po prostu wiadomo było już, że będzie to dobra płyta. Czytając opinie o A kysz! natknęłam się na zdania, że nie jest to muzyka odkrywcza, że wokalistka stworzyła to, co teraz jest modne. Cóż, modne czy nie, odkrywcze czy przeciwnie – A kysz! to z pewnością album dokładny i dopracowany; może nie idealny, ale jak na debiut bardzo dobry. Myślę, że brakowało na polskiej scenie muzycznej kogoś takiego jak Daria Zawiałow – kogoś, kto wykonuje pop, ale odważnie zerka w stronę muzyki alternatywnej. Mam nadzieję, że po tak mocnym starcie, następne poczynania tej wokalistki będą już tylko lepsze.


Najlepsze: Chameleon, Malinowy chruśniak, Niemoc
Najgorsze: Pistolet, Noce ukryte

4 Komentarze

Dodaj komentarz