RECENZJA #14: Agata Karczewska – You’re Not So Special (EP, 2017)

Oglądam naprawdę mało telewizji. Można by powiedzieć, że nie oglądam jej w ogóle, ale teraz włączam odbiornik raz w tygodniu – w środy wieczory spędzam z programem Idol. Nie powiem, że bohaterka dzisiejszej recenzji – Agata Karczewska – była moją faworytką od początku. Szczerze mówiąc, dopiero po jej odejściu z tego talent-show, zaczęłam ją doceniać. Poszperałam w internecie i natknęłam się na autorskie piosenki tej wokalistki. Zaciekawiona tego, co jeszcze ma do zaoferowania, zamówiłam jej EPkę You’re not so special. Kupowanie płyt w ciemno jest ryzykowne. Czy żałuję tego wyboru?

Na wydawnictwie znajdziemy pięć piosenek, z czego tylko dwie są dostępne do odsłuchu w serwisie YouTube: Envy is my sin oraz My own Jolene. Ta pierwsza sprawia wrażenie najbardziej mrocznej pośród pozostałych, które proponuje nam Agata Karczewska. Jej głos jest poddany lekkiej obróbce, ale bez obaw – uzyskany efekt jest taki, że wokal sprawia wrażenie bardziej dochodzącego z oddali, co brzmi inaczej niż w reszcie utworów na You’re not so special. To jeden z moich ulubieńców na tej EPce.
My own Jolene polubiłam już po pierwszym przesłuchaniu. Podobają mi się jej delikatniejsze zwrotki i troszkę bardziej podniosły, mocniejszy refren. Podobnie zresztą jak w People who kiss and tell, z tym, że w refrenie poprzedniego utworu następowało zwolnienie, a tutaj – przeciwnie, kompozycja nabiera trochę rozpędu.

Co jeszcze znajdziemy na You’re not so special? Pozytywny utwór Don’t destroy my world today. Bardzo lubię tę piosenkę, natomiast zakończenie jest nagłe, sprawia wrażenie urwanego w połowie. Pozostawia to trochę niedosyt. Z kolei moim absolutnym faworytem z krążka jest otwierająca go kompozycja Prince Harry. Nie mogę odpędzić od siebie skojarzeń tego utworu z twórczością brytyjskiego artysty, Jake’a Bugga. Szczególnie na myśl przychodzą mi jego Simple as this oraz Me and you.

Jakie więc wrażenia pozostają po przesłuchaniu całego You’re not so special? Bardzo pozytywne. To skromne wydawnictwo. Nie ma tu różnorodności dźwięków, bo właściwie jedyne, co słyszymy to wokal Agaty Karczewskiej i jej gitara – skutkuje to tym, że podczas pierwszego odsłuchu piosenki sprawiają wrażenie aż nazbyt do siebie podobnych. Jednak bez obaw – kilka przesłuchań i będziecie w stanie je rozróżnić.
Liczę, że wokalistka rozwinie skrzydła. You’re not so special nie jest jeszcze czymś wybitnie dobrym, ale artystka ma potencjał. Z pewnością wyróżniałaby się na tle innych polskich wokalistek, a jej pierwszych poczynań słucha się bardzo przyjemnie.


Najlepsze: Prince Harry, Envy is my sin
Najgorsze: – 

Dodaj komentarz