RECENZJA #18: Jamala – 1944 (2016)

Eurowizja już zwykła być nazywana festiwalem muzycznego kiczu i ciężko się temu sprzeciwiać. Fakt faktem – czasami trafią się „perełki”, które z tandetnym popem niewiele mają wspólnego, ale nie da się ukryć, że większość utworów tam prezentowanych to piosenki dla niewymagających słuchaczy.
Dziś finał tegorocznej edycji konkursu. Cofnijmy się jednak rok. Eurowizję wygrywa Jamala – reprezentantka Ukrainy. Czy ktokolwiek spodziewał się, że artystka prezentująca utwór 1944 o tak poważnej tematyce odniesie zwycięstwo? Ja na pewno nie.  Sprawdźmy jednak jak prezentuje się cały album tej wokalistki.

Płyta Jamali to właściwie zbiór soulowych melodii, do których dodano gdzieniegdzie elementy jazzu czy bluesa. Wydawnictwo otwiera nie inna kompozycja, jak 1944. To najpopularniejsza piosenka Jamali. Wśród kiczu i tandety prezentowanej na Eurowizji, ten utwór jest miłą odskocznią. Wyróżnia się zarówno pod względem muzyki jak i samego tekstu, który nawiązuje do deportacji krymskich Tatarów przez Sowietów mającej miejsce właśnie w 1944 roku. Potrzeba czasu, żeby przekonać się do tej propozycji, ale ja jestem na tak. Kolejną kompozycję jaką jest I’m like a bird znamy natomiast już z krążka All or nothing, wydanego w 2013 roku. Całość rozpoczynają smyczki, które słyszymy również w trakcie utworu, jednak jest on również podszyty elektronicznym bitem.

Nie tylko I’m like a bird zostało ukazane już wcześniej. Piosenek które znamy z poprzednich wydawnictw Jamali, a które znalazły się też na 1944 jest jeszcze kilka. Chociażby całkiem dobre, wpadające w ucho Hate love można było usłyszeć jeszcze na poprzednim krążku wokalistki. Podobnie jak wyróżniające się, pozytywne You’ve got me, będące najbardziej energiczną piosenką na albumie.
Cztery kompozycje pochodzą z minialbumu Thank you: Watch over me, Perfect man, My lover oraz właśnie tytułowe Thank you. Pierwsza z nich to naprawdę dobra pozycja, oparta na przyjemnym bicie i dobrze zaśpiewana. Da się również strawić Perfect man, w którym podoba mi się znikome użycie gitary i energiczny refren. Gorzej natomiast z My lover. Nie do końca przemawia do mnie ten utwór, mimo tego, że wpada w ucho. Przeciętne i niewyróżniające się jest Thank you.

Co poza tym? Nie można pominąć Drifting apart, zdające się być najbardziej dopracowaną pozycją na krążku. Podobnie jak Watch over me, jest bardzo dobrze zaśpiewana. Na początku spokojna, a rozkręcająca się pod koniec mocniejszym bitem. Przyzwoicie prezentują się również With my eyes, Breath czy Way to home, w których wokalistkę usłyszeć możemy w jej ojczystym języku.

Co więc można powiedzieć o 1944 jako całości? Krążek ten pozostawia po sobie sprzeczne odczucia. Z jednej strony da się przekonać do poszczególnych utworów Jamali. Z drugiej, słuchając całości, wszystko zdaje się zlewać w jedno. Znajdzie się tu parę wyróżniających się momentów, ale generalnie brak tu różnorodności. Nie podoba mi się też to, że Jamala w pewnym sensie poszła na łatwiznę – przecież zdecydowaną większość utworów znaliśmy już wcześniej. Może ta wokalistka wyróżnia się na tle innych wykonawców, których znamy z Eurowizji, ale sama w sobie troszkę zawodzi. Talentu jednak odmówić jej nie można. Po prostu 1944 mogłoby być bardziej dopracowane. Zamiast tego sprawia wrażenie zrobionego na szybko, byle tylko wykorzystać swoje pięć minut.


Najlepsze:  Watch over meDrifting apartYou’ve got me
Najgorsze:  My loverThank you

6 Komentarzy

  • Jakiej tematyki by ta piosenka nie poruszała, to i tak jest totalnym, rozmemłanym nudziarstwem, pozbawionym emocji, o którym się zapomina 10 sekund po przesłuchaniu… Zresztą jak większość na Eurowizji. Niby to mają być wzniosłe ballady, a lecą na jedno kopyto. :/

    • Dlatego zaznaczyłam, że potrzeba czasu aby się do niej przekonać. Mnie też na początku w ogóle nie ruszyła 😉 Ale zgadzam się co do większości eurowizyjnych ballad – mam wrażenie, że wykonawcy chcą stworzyć podniosłe, poruszające utwory, ale prawie zawsze wychodzi klapa i nic oryginalnego.

  • Cieszyłem się, że w zeszłym roku wygrała Jamala, moim zdaniem „1944” to jedna z najlepszych piosenek, jakie wygrały w ostatnich latach. Na pewno to lepszy numer niż kawałki Mansa, Conchity, Ell & Nikki… Sprawdziłem kiedyś kilka piosenek z ciekawości i były chyba okej, ale nie zostały ze mną na dłużej…

    zapraszam na nowe notowanie na http://tojestlista.blogspot.com/ 😉

  • Ogólnie nie jestem ani na tak, ani na nie, czyli teoretycznie okej. Ale w muzyce chyba nie ma nic gorszego niż obojętność. Z ciekawości obejrzałem jednak tegoroczną Eurowizję i wśród tego całego przesadzonego blichtru trafiła się jednak bardzo dobra piosenka z Portugalii, która zresztą wygrała. Może jest więc nadzieja 😉

    Pozdrowienia,
    Bartek

    http://bartosz-po-prostu.blog.pl

Dodaj komentarz