RECENZJA #29: Calvin Harris – Funk Wav Bounces Vol.1 (2017)

Muzyka Calvina Harrisa nigdy specjalnie do mnie nie przemawiała. Od słuchania jego radiowych przebojów, takich jak I need your love (z Ellie Goulding), Under control (Alesso i Hurts), czy Summer, wręcz mogła rozboleć głowa, a ostatniemu krążkowi Motion powiedziałam już wyraźne: nie. Dlatego też gdyby jakiś czas temu, ktoś powiedział mi, że nowa płyta tego szkockiego DJ-a i producenta mi się spodoba, najzwyczajniej bym go wyśmiała. Tymczasem artysta mnie zaskoczył. I to bardzo pozytywnie.

Calvin Harris zapowiadając swoje piąte wydawnictwo, jakim jest Funk Wav Bounces Vol.1, zapewniał, że przygotował go z największymi artystami naszego pokolenia. Czy rzeczywiście zestaw gości na tym albumie to grupa najlepszych wykonawców, czy nie – to kwestia sporna. Trzeba jednak przyznać, że przedstawia się ciekawie. Mamy tu sporo raperów ze Snoop Dogiem i Big Seanem na czele, ale również wokalistki o niezwykle przyjemnych głosach – Ariana Grande, Jessie Reyez. Ujrzeć też możemy nazwiska lubianych przeze mnie Johna Legenda, Pharella Williamsa oraz Franka Oceana.

Niezwykle ucieszył mnie fakt, że najnowszym krążku producent porzucił takie gatunki jak EDM, electropop, czy electro house na rzecz zdecydowanie milej przedstawiających się funku z wpływami disco, co słychać już w otwierającym album Slide. Muszę powiedzieć, że nie ciągnie mnie specjalnie do hip-hopowej grupy Migos, natomiast Franka Oceana całkiem lubię. Byłam ciekawa, co może wyniknąć z takiego połączenia – a wyszła naprawdę przyjemna, funkująca kompozycja, która z pewnością dobrze sprawdzi się na lato. Nawet partia Migos całkiem mi się podoba, a charakterystyczne dla tej piosenki słowa I might  zostają w głowie.

Mimo wszystko nie jest to mój faworyt. Na Funk Wav Bounces Vol.1 rządzą dziewczyny. A przede wszystkim nieznana mi wcześniej wokalistka Jessie Reyez w relaksującym utworze Hard to love, gdzie czaruje swoją wyjątkową barwą głosu. Sama kompozycja jest najspokojniejszą, a zarazem w moim odczuciu najprzyjemniejszą propozycją na płycie. Uwielbiam również bujające Heatstroke, gdzie udzielają się raper Young Thug oraz popularni Pharrell Williams i Ariana Grande, których „słodkie” głosy ładnie wplatają się do tej piosenki. Do moich ulubionych nagrań z tej płyty należy również egzotyczne Skrt On Me, do którego zaproszono Nicki Minaj. Tutaj jednak ta artystka nie tylko rapuje, ale także śpiewa – i nie przeszkadza mi w tym nawet jej głos poddany obróbce. W podobnym klimacie utrzymane jest Feels, na które, swoją drogą, ciężko powiedzieć złe słowo. Ponownie pojawia się tu Pharrell Williams, tym razem jednak u boku Katy Perry. Natomiast udzielający się tutaj Big Sean podoba mi się najbardziej wśród wszystkich raperów na tej płycie.

Mimo, że całkiem nieźle przedstawia się Faking It, nie osiąga takiego poziomu, co inne nagrania na tym krążku. Podobnie sprawa ma się również z mało oryginalnym Rollin, które przelatuje ledwo zauważane. Trochę lepiej wypada Prayers Up, charakteryzujące się dobrą melodią, jednak to, co mnie w nim irytuje to głos Travisa Scotta. Holiday „ratuje” John Legend, wprowadzając do tej kompozycji świeżości. Ciekawą propozycją jest również trio raperów: ScHoolboy Q, PARTYNEXTDOOR oraz D.R.A.M. – Cash out o wpadającym w ucho refrenie.

Funk Wav Bounces Vol.1 to krążek wręcz stworzony, by słuchać go latem – brzmiący świeżo, dobrze wyprodukowany, niebanalny, a przy tym kompozycje na nim zawarte w żadnym stopniu nie nudzą. Uwielbiam być tak miło zaskakiwana – szczególnie w przypadku typowo komercyjnych wykonawców. Nie jestem fanką muzyki proponowanej przez DJ-ów, jednak jeśli tak ma wyglądać teraz twórczość Calvina Harrisa – przyjemna dla ucha, ale jednocześnie dobrze przygotowana i dopracowana – jestem zdecydowanie na tak.
Ocena: 4.5/5 stars4.5/5 stars4.5/5 stars4.5/5 stars4.5/5 stars


Najlepsze: Hard to love, Heatstroke, Skrt on me
Najgorsze: –

5 Komentarzy

  • Znam tylko Feels, które jest całkiem przyjemne. A skoro ta recenzja jest taka pozytywna to chyba nawet posłucham całego krążka… 🙂

  • Kurcze! Nigdy za Harrisem nie przepadałam, byłam w stanie znieść 1-2 piosenki. Tymczasem wnioskuję z Twojej recenzji, że szybko muszę przesłuchać ten album! Wydaje się zachęcający.

    Zapraszam na nowy wpis – goodsoundsvibes.blogspot.com/
    Pozdrawiam!

  • EDM to jednak dość nudny gatunek na dłuższą metę, więc całe szczęście, że Harrisowi znudziło się wreszcie nagrywanie w kółko takiej samej muzyki. Na „Funk Wav…” nawet Nicki Minaj brzmi ciekawie i to nawet pomimo tego, że jest tak strasznie przefitrowana.

    Pozdrowienia 🙂

    Nowy wpis na http://bartosz-po-prostu.blog.pl

  • Przeczytałam wiele pozytywnych opinii na temat tego albumu i jestem zainteresowana. Chciałabym przesłuchać go jeszcze tego lata, ale jestem zapracowana i nie wiem, czy dam rady…
    U mnie nowy wpis, zapraszam i pozdrawiam. 🙂

  • Powiem szczerze, że zaciekawiła mnie kompozycja „Feels”, dlatego sięgnę po ten krążek. Czytam kolejną dobrą recenzję, więc muszę się przekonać czy faktycznie jest tak dobry.

    Zapraszam, nowy wpis 🙂
    scarlett95songs.blogspot.com/

Dodaj komentarz