RECENZJA #33: Kortez – Bumerang (2015)

Kortez to typ artysty, który udowadnia, że niepotrzebne mu talent show aby zdobyć rozgłos i uznanie słuchaczy. Ten będący dopiero na początku kariery artysta próbował już swoich sił w castingu do popularnego programu Must be the music. Tylko muzyka, którego jednak nie przeszedł. Na szczęście został zauważony przez szefa wytwórni Jazzboy, z którą już rok później podpisał kontrakt, następnie nagrał dwie epki: Jazzboy Session oraz Od dawna już wiem. Po tych minialbumach przyszedł czas na debiutancki longplay. Jedni uwielbiają, drudzy twierdzą, że wieje nudą. To jaki w końcu jest ten Bumerang?

Cały świat zna klasyk Davida Bowiego pod tytułem Space Oddity. Nam piosenkę o takiej kosmicznej tematyce oddał w swoje ręce Kortez. Pocztówka z kosmosu, będąca rzeczywiście sprawozdaniem podmiotu lirycznego z wszechświata to jeden z najciekawszych utworów artysty, kompozycja cicha, ale z charakterem. Trzymając się nieco mrocznych, niewesołych klimatów, zaraz po Pocztówce…, dostajemy surowe, oparte na pianinie z dodatkiem gitary Wracaj do domu. Muzycznie w podobnej stylistyce utrzymane jest Zostań, którym Kortez  porusza, śpiewając słowa:

Zostań. Nie powiem ci, że to miłość, choć jesteś wszystkim czego w życiu trzeba mi.

Wątek miłości pojawia się i w jednej z moich ulubionych pozycji Korteza – Z imbirem, gdzie artysta porównuje swoje uczucia do dań. Kto by pomyślał, że muzyka takiego wokalisty może wpadać w ucho. A jednak. Tytułowe słowa na długo nie chcą wyjść z głowy.

Moje serce artysta zupełnie jednak skradł niesamowicie smutną balladą Od dawna już wiem o walczykowatym rytmie. Zarówno poprzez poruszający tekst, wyjątkowy śpiew i skromny akompaniament muzyczny, Kortez w niesamowity sposób przekazuje emocje. Szczególnie jednak skupiam się tutaj na jego wokalu – wykonuje ten utwór delikatnie, by po chwili zaśpiewać dosadniej, głośniej, a ja sama mam ciarki, kiedy słyszę słowa:

A moje wiersze spal, zrób co chcesz, bo jawnie szydzi z nas ich każdy wers.

Patrząc na Korteza, nigdy nie zgadłabym, że facet w bluzie i czapce z daszkiem wykonuje taką muzykę. Tymczasem cały Bumerang jest pełen momentów smutnych jak Od dawna już wiem, cichych jak skromne Uleciało, czy chłodnych jak Ludzie z lodu, w którym w głos wokalisty ingeruje komputer – bez obaw: nie nadaje to utworowi żadnego sztucznego wydźwięku, a wręcz przeciwnie. Przez to jest jeszcze bardziej zimny i wyjątkowy. I kiedy wydaje się, że wrażliwość tego wykonawcy już nas niczym nie zaskoczy, on zwieńcza płytę wzruszającą balladą Dla mamy, którą wyznaje uczucia do swojej rodzicielki.

Słuchając albumu wręcz czeka się na to, by wśród tych wszystkich smutnych i surowych melodii znalazło się cokolwiek o pozytywnym wydźwięku. I o to nie musimy się martwić. Przy jednym z moich faworytów – utworze Niby nic – ciężko się nie uśmiechnąć. Zasługa w tym instrumentów dętych (fenomenalna tuba!) – takie klimaty kojarzą mi się z utworem In The Aeroplane Over The Sea zespołu Neutral Milk Hotel. Pozytywny wydźwięk ma też mimo wszystko tytułowy, akustyczny Bumerang:

Kreskówki na dobranoc, plusz do snu, nim wstanę wrócisz już. Pokażesz mi kolory, ślady chmur, przestanę płakać znów.

Kortez to artysta, który jak nikt inny przywraca wiarę w jakość polskiej muzyki. Udowadnia, że dobry akompaniament muzyczny i szczere emocje wystarczą, by zostać docenionym. Bumerang to płyta, której do ideału brakuje niewiele. Pełna dobrych tekstów i dopracowanych, choć nieprzekombinowanych kompozycji. Może nie na upalne dni, ale w jesienne wieczory sprawdza się doskonale. Jeśli zastanawiacie się jeszcze czy sięgać po ten krążek, nie czekajcie jednak do jesieni. Zróbcie to jak najszybciej. Ja wpisuję Korteza na listę moich ulubionych polskich artystów, bo tę płytę można podsumować wersem z jego własnej piosenki:

Niby nic, a jednak.

Ocena2/5 stars2/5 stars2/5 stars2/5 stars2/5 stars


NajlepszeOd dawna już wiemNiby nic, Bumerang
Najgorsze– 

7 Komentarzy

  • Nie znam jego twórczości, choć słyszałam wiele dobrego o niej. Widziałam Korteza na koncercie Dawida Podsiadło i to, co zrobił z „W dobrą stronę”, naprawdę mnie powaliło! Twoja recenzja zachęciła mnie, bym w końcu sięgnęła po „Bumerang”. 🙂

    Zapraszam na nowy wpis – goodsoundsvibes.blogspot.com/
    Pozdrawiam!

  • Nigdy nie byłem wielkim fanem, ale zawsze jak go słucham, to znajduję coś dla siebie. Może dlatego, że w gruncie rzeczy jest to smutna i pełna emocji muzyka, a takiej mi nigdy za wiele 🙂 Tylko jakoś nie przyszło mi do głowy, żeby „Pocztówkę z kosmosu” porównywać do „Space Oddity” 😉

    Pozdrowienia i zapraszam na nowy wpis,
    Bartek

    http://bartosz-po-prostu.blog.pl

    PS. Dodam jeszcze tylko, że najbardziej klimatycznym utworem z tej płyty jest dla mnie „Uleciało”.

  • Śmieszna sprawa z tym albumem – znam wszystkie piosenki (niestety nie na pamięć) ale ani razu nie słuchałam Bumeranga w całości od A do Z. Zawsze po kawałkach.
    Mimo wszystko – wartościowy facet. Warto go obserwować. Taki nasz Fink.

    Nowa recenzja na http://the-rockferry.blog.onet.pl/

  • Nie mogę jakoś się zachwycić Kortezem. Niby wszystko jest piękne – i wokal i kompozycje, ale na dłuższą metę strasznie mnie ten gość nudzi. „Od dawna już wiem” podoba mi się najbardziej, piękna kompozycja, ale nie jest stałym bywalcem moim playlist, zazwyczaj preferuję bardziej żywą muzykę…

    http://tojestlista.blogspot.com/

  • Nie znam jego utworów, ale przesłuchałam załączone przez Ciebie piosenki i nawet mnie zaintrygowały, szczególnie „Niby nic”.
    U mnie nowy wpis, zapraszam i pozdrawiam. 🙂

Dodaj komentarz