RECENZJA #38: Bovska – PYSK (2017)

Bovska nie miała problemu ze zdobyciem uznania na polskim rynku muzycznym. Ma to, czego jej potrzeba – jest charakterystyczna, barwna, ciekawa, oryginalna, przykuwająca uwagę wyjątkowym image’em. A jednak, mimo wszystko, niejedna osoba miała problem z przekonianiem się do tej wokalistki – w tym i ja. Kaktus to bowiem album dość niezdecydowany – w porządku, da się przymknąć na to oko, kiedy usprawiedliwimy Bovską tytułem debiutantki. Jednak słuchając go, łatwo odnieść wrażenie, że panował tam w jakiś sposób chaos. Dlatego wieść o tym, że już rok po Kaktusie, piosenkarka ma w zanadrzu nowy album, mogła budzić obawy. Ale, wbrew pozorom, nie jest tak źle.

Na pierwszy „rzut ucha” PYSK zdaje się wydawnictwem, na którym nie słychać wielkiej rewolucji w muzyce Magdy Grabowskiej-Wacławek. Minimalistyczna elektronika, przywołująca od razu na myśl dźwięki debiutu. W rzeczywistości jednak jest progres. Jest przede wszystkim spójniej – to największy postęp na ostatniej płycie artystki, wypełnienie elementu, którego brakowało na poprzednim krążku.

Bovska wita nas z przytupem, serwując nam od razu ciekawe kompozycje: elektroniczne, eksperymentalne Kosmodrom i Smog, lastriko. Pierwsza ma w sobie nutę psychodeliczności, druga natomiast jest bardziej gładka, ale i przyjemniejsza. Z chęcią też wraca się do Ciemno, będącym czymś, co łączy dwa poprzednie utwory i z pierwszej trójki wypada najlepiej, przykuwając również uwagę tekstem

Chciałabym ciebie, chciała nas, chciałabym cały świat, chciałabym dotknąć, chciała mieć, chciałabym chcieć.

Nieźle wypada również monotonna Firanka, charakteryzująca się wysublimowaną elektroniką. Podobnie, choć już bardziej różnorodnie jest w przypadku Cyrku, ale to utwór dzielący je – Wek – wypada w tej części krążka najlepiej.
Wśród wszystkich utworów na albumie wokalistki wyróżniają się szczególnie dwie kompozycje. Jedna z nich to tytułowy Pysk, który niestety, nie przekonuje mnie do siebie. O ile zwrotki wypadają w porządku, tak nachalny, zbyt mocny refren zupełnie burzy potencjał tego utworu – dużą wadą jest tu sam wokal Bovskiej, który  nie za dobrze przedstawia się w tych partiach. Zupełnie inaczej sprawa ma się ze stosunkowo podniosłym, nieco balladowym Nie dzielę na dwa, będącym jednym z moich faworytów z PYSKU. 

Najgorzej niestety przedstawia się sama końcówka płyty. Komputerowe, chaotyczne  i przerysowane utwory Haj oraz Autoreset nie do końca potrafią mnie do siebie przekonać. Zdecydowanie lepiej piosenkarka radzi sobie z utworem Lubię, by za chwilę znów stracić kondycję we wciśniętym na siłę, remixem utworu Kaktus, który w oryginale wypada bardzo przyzwoicie. Szkoda, że Michał FOX Król zamiast nadać mu więcej wyrazistości, obrobił tę piosenkę w sposób, który przypomina bezmyślną, dyskotykową „rąbankę”.

PYSK to płyta lepsza od Kaktusa. Precyzyjniej wykonana, dokładniej przygotowana, utrzymująca pozycję pani Grabowskiej na polskim rynku muzycznym. Może nie od razu sprawia, że chcę się tą artystką zachwycać i wychwalać pod niebiosa, ale trzeba przyznać, iż wypada ona przyzwoicie i choć do ideału jeszcze daleko, warto dać Bovskiej szansę. Dlaczego? Bo ma potencjał – cechę, która w muzyce jest niezwykle istotna. Kto wie – może za jakiś czas wyrobi się na tyle, że zaliczę ją do grona moich ulubionych polskich wokalistek. Na razie nie zbieram szczęki z podłogi, ale mocno dopinguję. Wszystko zmierza w dobrym kierunku i liczę, że z każdym kolejnym materiałem będzie tylko i wyłącznie lepiej.
Ocena: 2/5 stars2/5 stars2/5 stars2/5 stars

 


Najlepsze: Wek, Ciemno, Nie dzielę na dwa
Najgorsze: Haj, Autoreset, Kaktus (Michał FOX Król Remix)

6 Komentarzy

  • Fajnie,że coraz lepiej brzmi jej muzyka.Ta okładka płyty przyciąga wzrok 😉 Miłego dnia !

  • Ciekawe brzmienie, tylko nie wiem, czy wokal do końca pasuje do takiej muzyki. Ale zgadzam się, że potencjał jest. Warto obserwować 🙂

    PS. U mnie nowy wpis – zapraszam również 🙂

  • Podoba mi się to, że dziewczyna robi swoje i tworzy coś świeżego. Po pierwszym przesłuchaniu płyty trudno mi się na razie do niej przekonać, ale z czasem może się uda.

    Zapraszam na nowy post – goodsoundsvibes.blogspot.com
    Pozdrawiam. 🙂

  • Mam wrażenie, że zostawiłem tu dziś wcześniej komentarz, ale może się nie dodał.

    Płyta ogólnie na plus, tylko nie jestem pewien tego wokalu, trochę mi do takich klimatów nie pasuje. Ale muzycznie całkiem całkiem 🙂

    Pozdrowienia i zapraszam do siebie na nowy wpis.

Dodaj komentarz