RECENZJA #41: Michael Jackson – Scream (2017)

Znalezione obrazy dla zapytania michael jackson scream spotify

Kiedy w internecie pojawiła się informacja o nowym pośmiertnym wydawnictwie Michaela Jacksona, fani Króla Popu podzielili się na dwie grupy: zawzięci przeciwnicy ukazywania jakichkolwiek niepublikowanych wcześniej nagrań artysty, i tych, którzy nic przeciwko temu nie mają. Ja osobiście pośmiertnych albumów nie mam za złe. Może i Michael z 2010 roku był nie do końca udanym, ale już Xscape (2014), wspominam o wiele lepiej i nierzadko do niego wracam.
Okazało się, że burza była jednak zupełnie niepotrzebna, bo Scream to po prostu kompilacja, na której nie znajdziemy piosenek z szuflady Michaela. Mimo wszystko jest to jednak wydawnictwo bardzo udane i zdecydowanie warto po nie sięgnąć.

To, co na najnowszej składance Michaela Jacksona podoba mi się najbardziej to fakt, że nie jest ona zwyczajnym zbiorem największych hitów piosenkarza. Poza kultowym Thrillerem, nie znajdziemy tu przebojów pokroju Billie Jean, Bad czy Black Or White. Twórcy zamiast na jak największej ilości najpopularniejszych singli, skupili się na klimacie krążka –  i wyszło im to wprost świetnie, bo dzięki temu Scream nie jest składanką ani banalną, ani przewidywalną. Znajdziemy tu nie tylko solowe utwory artysty: są numery nagrane jeszcze z grupą The Jacksons, czy duet z Janet Jackson. Odkurzono też największy przebój Rockwella, w którym Jackson pojawił się gościnnie. 

Pierwszym utworem, jaki usłyszymy włączając album, jest wykonywane przez The Jacksons This Place Hotel (a.k.a. Heartbreak Hotel), będące już na sam początek mocnym akcentem. Wśród kompozycji wykonywanych przez zespół znajdziemy tu również świetnie oddające klimat lat osiemdziesiątych Torture.  Z tej dekady pochodzi i znany wszystkim doskonale, przebojowy Thriller, debiutancki singiel Rockwella – Somebody’s Watching Me, a także pochodzące z albumu Bad popularne Dirty Diana oraz mniej znane, choć lubiane przeze mnie Leave Me Alone.  Tytułowy Scream natomiast wciąż prezentuje się świeżo, choć pochodzi z 1995 roku. Cieszy też obecność jednego z najbardziej udanych nagrań Michaela Jacksona – taneczne, choć zadziorne Blood on the Dance Floor, promujące krążek remixowy o tym samym tytule. Z tego krążka znajdziemy też rytmiczne, elektroniczne Ghosts. 

Warto też zwrócić uwagę na utwory z ostatniego (swoją drogą, bardzo niedocenianego) albumu, jaki zostawił po sobie Michael Jackson – Invincible. Z tego wydawnictwa umieszczono tutaj dwa, charakterystyczne dla niego, czerpiące z R&B utwory Threatened  oraz porywające, dojrzałe Unbreakable, w którym udziela się gościnnie raper The Notorious B.I.G. Zaskakuje również obecność buntowniczego Xscape, które pojawiło się na pośmiertnym krążku Króla Popu o tym samym tytule. Ta kompozycja wprowadza tu nieco świeżości i nowoczesności. Gdzieś też zaplątało się Dangerous, którego jednak nigdy nie potrafiłam do końca docenić. Choć nie potrafię powiedzieć, że jest słaba, od zawsze zdawała mi się mało oryginalna na tle innych singli MJ-a. Powtarzająca używane już wcześniej schematy i niezaskakująca niczym nowym.

Z zupełnych nowości, na Scream znajdziemy jedynie zamykający krążek mash-up utworów Blood on the Dance Floor  Dangerous, którego produkcją zajął się duet The White Panda. W rzeczywistości jednak, w tej przeróbce usłyszymy także fragmenty innych utworów: This Place Hotel,  Is It Scary oraz Leave Me Alone. Całość, choć nie porywa, jest udanym zwieńczeniem tej kompilacji, a więc i dobrze spełnia rolę singla promującego ją.

Scream to, z ręką na sercu, najlepsza składanka utworów Michaela Jacksona, na jaką dotychczas trafiłam. Ma określoną koncepcję, jest zrobiona z pomysłem i z pewnością świetnie wpasuje się w klimat święta Halloween (w końcu mamy tu dreszczowiec, krzyk, duchy i krew na parkiecie). Osoby, które bliższej styczności z twórczością artysty nie miały, będą mogły poznać kilka mniej znanych propozycji, natomiast wierni fani ucieszą się, że nie odeszły one w zapomnienie. Jedno jest pewne – wszyscy będą zadowoleni.
Ocena: 2/5 stars2/5 stars2/5 stars2/5 stars2/5 stars


Najlepsze: This Place Hotel (a.k.a. Heartbreak Hotel), Blood on the Dance Floor, Unbreakable
Najgorsze: Dangerous

3 Komentarze

  • Jak zawsze jest problem z tymi pośmiertnymi płytami. Skok na kasę czy gratka dla fanów? Za Jacksonem nie przepadam, ale gdyby takie płyty wychodziły od Amy Winehouse, to bym nie pogardziła…

    Nowy wpis na http://the-rockferry.blog.onet.pl/

  • Uwielbiam MJ’a, ale nie miałam zielonego pojęcia o tej płycie. Wchodzę na twojego bloga i myślę: „Co to jest?”. Może to dlatego, że jakoś nie przepadam za pośmiertnymi wydawnictwami… No ale kasa z czegoś musi być. 🙁

Dodaj komentarz