PLAYLISTA: Nastrój się na wiosnę!

Nic, co znajduje się obecnie za oknem na to nie wskazuje, dlatego ciężko w to uwierzyć, ale dzisiaj pierwszy dzień astronomicznej wiosny! Z tej okazji przygotowałam dla Was zbiór piosenek, które pomogą nastroić się na tę porę roku i obudzić do życia. A oto i one!

Lilly Hates Roses
Mokotów

Nie wyobrażam sobie wiosny bez tego utworu. Cukierkowa barwa głosu wokalistki, która idealnie komponuje się z dźwiękami ukulele tworzy ciepłą, typowo wiosenną piosenkę, której ciężko się oprzeć.

Neutral Milk Hotel
In the Aeroplane Over the Sea

Bardzo prosty i oszczedny utwór – a przy tym prawdopodobnie najpopularniejszy zespołu Neutral Milk Hotel. Choć ciężko powiedzieć czym tu właściwie się zachwycać, bo przecież na pierwszy rzut ucha grupa nie prezentuje niczego nadzwyczajnego, to kawałek ten urzeka. Po pierwsze, właśnie swoją prostotą. Po drugie, szczerością, jaka z tej prostoty płynie. Po trzecie, tekstem, który mówi by czerpać z życia jak najwięcej, doceniać dzień i zwyczajnie się cieszyć. A przy tym, uwierzcie, nie słychać w niej ani odrobiny patosu.

David Bowie
Oh! You Pretty Things

Żadna z kompozycji Bowiego nie kojarzy mi się z wiosną tak bardzo jak ta – choć śmiało mogłyby z nią konkurować inne zawarte na ikonicznym albumie Hunky Dory. Od Oh! You Pretty Things biją po prostu wiosenne barwy, natomiast nie poddać się urokowi refrenu tego nagrania jest rzeczą niemalże niemożliwą. Wyraźne dźwięki pianina, ignorancki wokal Bowiego i jak zawsze szczery do bólu tekst. Kwintesencja tego, co ten artysta zawarł w swoim dziele z 1971 roku.

Selena Gomez
Same Old Love

Choć wiele osób czeka z niecierpliwością na nowy krążek Seleny Gomez, ja staram się zabijać czas przypominając sobie, co ta wokalistka podarowała nam na ostatnim, bardzo udanym albumie Revival. Nie da się ukryć, że single to jego mocna strona. Dobrze słucha się eleganckiego, wyważonego Same Old Love.

 

Arctic Monkeys
Fluorescent Adolescent

Gdybym miała wybrać najbardziej słoneczną kompozycję Arctic Monkeys, padłoby właśnie na nią. Fluorescent Adolescent to kawałek bardzo energiczny, ale nie tak mroczny, do jakiego przyzwyczaili nas panowie z tej grupy. Pod tą warstwą muzyczną ukrywa się może nie do końca wesoły tekst, ale nie można zaprzeczyć, że i tak bardziej chce się do niego skakać, niż płakać nad złamanym sercem.

 

Counting Crows
Accidentally In Love

Guilty pleasure. Choć nie zapieram się, że Accidentally In Love to nie wiadomo jak dobra piosenka, ciężko nie poddać się jej pogodnemu nastrojowi, a i wrócić do niej raz na jakiś czas jest miło. Ten pop-rockowy, gitarowy kawałek sprawdził się świetnie nie tylko jako element soundtracku filmu Shrek 2 – jest przepełniony pozytywną energią i dodaje uśmiechu na zawołanie.

 

Hey
Ku słońcu

Wahałam się, który utwór z albumu BŁYSK powinien się tu znaleźć – w rozważaniu były także Hej hej hej, Historie, Prędko, prędzej oraz Szum. Słowem: mogłabym tutaj umieścić połowę tej płyty. Postanowiłam zostać jednak przy najcieplejszym, choćby ze względu na tytuł Ku słońcu, które z pewnością idealnie sprawdzi się podczas wiosennych spacerów w słuchawkach.

Cameron Avery
Wasted on Fidelity

Chociaż płyta Camerona Avery’ego, Ripe Dreams, Pipe Dreams to w większości eleganckie kawałki, które sprawdzą się świetnie podczas klimatycznych wieczorów, wiosną nie pogardzę gitarowym Wasted on Fidelity z łagodnym, ale nie powolnym refrenem. Oczywiście nawet tutaj nie można artyście odmówić klasy i wysublimowania.

Artur Rojek
Syreny

Ten energiczny, prawdopodobnie najbardziej komercyjny kawałek Artura Rojka promujący jego debiutancką solową płytę to idealny przykład tego, jak zdolnym artystą jest ten człowiek. Bo niełatwym jest zadaniem stworzyć piosenkę, która będzie chwytliwa, skoczna, ale i nie bezmyślna, nie o niczym. A przy okazji podbijająca listy przebojów i trafiająca w gusta tak wielu słuchaczy.

 Benjamin Clementine
By the Ports of Europe

Ciężko wyjść mi z zachwytu, jaki pozostał po odkryciu przeze mnie twórczości Benjamina Clementine’a. Nie dość, że przyciąga swoim niezwykłym czarnym wokalem, to i wspaniałymi, niebanalnymi kompozycjami. Z jego ostatniego albumu – I Tell A Fly najbardziej pozytywnie (może obok fragmentów Farewell Sonata) brzmi właśnie By The Ports Of Europe, sprytnie łączące wysuwające się na pierwszy plan pianino z innymi instrumentami.

Lao Che
Nie raj 

Przyznaję – gdy pierwszy raz usłyszałam ten utwór, nie pałałam zachwytem. Gdzie dawne, wyjątkowe Lao Che? Nie raj brzmiał zbyt komercyjnie, zbyt prosto. Na szczęście coś skłoniło mnie, by zagłębić się w tekst tego utworu. A okazał się on totalnie niesamowity i zostawił mnie zbierającą szczękę z podłogi. Wtedy też inaczej spojrzałam na warstwę muzyczną. Już nie było komercyjnie – było po prostu łagodniej. Nie było prosto – było oszczędniej. Dostrzegłam wszystkie gitarowe i basowe smaczki, jaki Lao Che w tej kompozycji poukrywali. Teraz nie mogę oprzeć się temu nagraniu i jestem od niego zupełnie uzależniona. Grupa spisała się na piątkę z plusem.

Hey
Mimo wszystko 

Bardzo ciepła i bardzo pozytywna, a zarazem wzruszająca kompozycja z albumu Echosystemktórą przypomniała mi zeszłoreczna kompilacja CDN zwieńczająca 25 lat działalności grupy Hey. Obie wersje – zarówno ta z 2005, jak i 2017 roku mają w sobie to coś. Ja, choć najpierw zauroczona tą nowszą, skromniejszą, dziś częściej sięgam po mający swój urok (którego zasługą są m.in. chórki)  oryginał. Którą wybierzecie wy?

 Lana Del Rey
Radio 

Niegdyś nie mogłam znieść Lany Del Rey – jej niskiego wokalu, melancholijnych, nużących kompozycji. Pamiętam, że to właśnie Radio przekonało mnie do tego, by jednak dać tej wokalistce jeszcze jedną szansę. Powolne zwrotki przeplatają się tutaj z szybszym refrenem, gdzie artystka czaruje głosem, który jest tutaj wysoki i przybiera słodką barwę. Wszystko to, razem z grą gitar i perkusji, daje bardzo przyjemną, relaksującą kompozycję.

 Miley Cyrus
Younger Now

Nie potrafię zachwycić się kolejną odsłoną Miley Cyrus – utwory z najnowszego krążka wprawdzie należą do przyjemnych, ale nie tego spodziewać się można było po ekperymentalnym, niekomercyjnym albumie Miley Cyrus & Her Dead PetzPałam jednak sympatią do świeżego, pozytywnie nastrajającego nagrania tytułowego – Younger Now, w którym piosenkarka sprytnie łączy pop z wpływami folku i country, przy okazji dzieląc się ze słuchaczami prostym, ale nie głupim tekstem z przekazem.

 Kate Bush
Running Up That Hill (A Deal With God) 

Głupio wręcz przedstawiać takie klasyki jak ten. Takie utwory po prostu wypada znać. Zazwyczaj z dystansem podchodzę do najpopularniejszych utworów ikonicznych wokalistów, jednak niestosownym byłoby zaprzeczać, że przebój Running Up That Hill (A Deal With God) to niezmiernie dobra kompozycja, która jest swoistą wizytówką Kate Bush, a jednocześnie jednym z najlepszych utworów nie tylko na albumie Hounds Of Love, ale i w całej karierze tej wyjątkowej artystki.

Harry Styles
Only Angel

Only Angel, choć zapowiada się być wzniosłą balladą, w rzeczywistości jest niezwykle porządną, czerpiącą z rock’n’rolla kompozycją, z której energia wylewa się aż po brzegi. Fani gitarowych, indie rockowych brzmień będą z pewnością usatysfakcjonowani kierunkiem, jaki obrał w swojej karierze Harry Styles. Oby tak dalej!

 Nosowska
O Lesie 

Tego nie mogło zabraknąć na wiosennej playliście. Zamykająca album 8 kompozycja, od której pała natura potrafi zauroczyć. Nosowska wyśpiewuje na pozór proste słowa, które układają się w przepiękny utwór, który jak żaden inny  mówiący o przyrodzie, wywołuje tak niezwykłe emocje. Urozmaicają go przede wszystkim wyjątkowe wokale, ale i nienachalna gra instrumentów dętych.

Damon Albarn
Mr Tembo 

Szukając utworów do tego wpisu, miałam zamiar, by znaleźć jak najwięcej w takiej stylistyce jak delikatny, uroczy Mr Tembo – co ciekawe, jest on autorstwa Damona Albarna, który z takich kompozycji wcale nie słynie. Więcej u niego gorzkich, melancholijnych utworów, a i okładka płyty sugeruje spotkanie z muzyką przepełnioną smutkiem. Dobrze jednak, że na Everyday Robots znalazło się trochę miejsca na radość.

T.Love
Warszawa

Do starszych polskich zespołów podchodzę zwykle z dystansem i rzadko kiedy potrafię zakochać się w ich muzyce bez pamięci. Po T.Love również nie sięgam nie wiadomo jak często, ale na ich koncercie bawiłam się wyjątkowo dobrze, a gitarowa, kultowa Warszawa, mimo, że prosta, przywołuje same miłe wspomnienia i po prostu przyjemnie się jej słucha.

Tom Odell
Grow Old With Me 

Tom Odell słynie wręcz ze swojej wyjątkowej muzycznej wrażliwości. Nie inaczej słychać ją w jednej z pierwszych piosenek artysty, singlowego, opartego na charakterystycznym dla wokalisty pianinie Grow Old With Me, urzekającego tekstem, prostotą i oszczędnością, a przy tym niezapomnieniem o emocjach – ich u Odella nigdy brak.

Christina Perri
burning gold

Trochę popu nigdy nikomu nie zaszkodzi – szczególnie, że Christina Perri nie ma w zwyczaju tworzyć go byle jak. Na swoim drugim krążku, head or heart to właśnie od burning gold bije największa energia – szczególnie od pozytywnego refrenu. Dużo tej piosence brakuje do ideału, ale lekko i przyjemnie się go słucha. A takich lżejszych kompozycji na wiosnę potrzebujemy.

Michael Jackson
Love Never Felt So Good 

Fani zmarłych już artystów często bywają zapartymi przeciwnikami nagrań pośmiertnych swoich idoli – bo przecież jak można w tak bezpośredni sposób zarabiać pieniądze na wokaliście, którego już z nami nie ma? Jak można publikować coś, czego sam nie chciał pokazać? Ja staram się podchodzić do takich wydawnictw z dystansem, ale szczerze mówiąc, przepadam za ostatnim XSCAPE Michaela Jacksona. To krążek przygotowany naprawdę z głową, a słuchając go, mam wrażenie, że tak rzeczywiście mógłby brzmieć Król Popu, gdyby jeszcze tu z nami był. Czerpiące z funku Love Never Felt So Good to wstęp tego, co na albumie możemy usłyszeć. Utwór ten poznać możemy w trzech wersjach – oryginalnej oraz dwóch nowych: jednej solowej, drugiej wykonanej razem z Justinem Timberlake’iem.

Lily Allen
Fuck You 

Singiel Lily Allen pochodzący z jej drugiego studyjnego albumu, It’s Not Me, It’s You to może i nie wybitna muzycznie, ale zachowująca groteskowy charakter piosenka, której cechą charakterystyczną są wyśpiewywane wulgarne tytułowe słowa kontrastujące z wesołą, niepozorną muzyką, co daje bardzo ironiczny efekt. Idealna dla osób, których sarkazm jest drugim imieniem.

 Daria Zawiałow
Pistolet 

Raz ten utwór lubiłam, raz nie. Koniec końców łatwo się uzależniłam od jego delikatnej, nienachalnej warstwy muzycznej i prostego, ale poruszającego tekstu i nie sposób mi nie kojarzyć go z nadchodzącą porą roku (w końcu sama wokalistka wspomina wiosnę śpiewając tę kompozycję), ciepłem, słońcem i oczywiście pojawiającym się w tej kompozycji nie raz, pachnącym bzem.

Całej playlisty możesz posłuchać tutaj:

2 Komentarze

Dodaj komentarz