MUZYKA NA EKRANIE | RECENZJA #54,55: Various Artists – Jem And The Holograms (Original Motion Picture Soundtrack) (2015) & Disasterpeace – It Follows (Original Motion Picture Soundtrack) (2015)

Various Artists – Jem And The Holograms (Original Motion Picture Soundtrack) (2015)

Jem And The Holograms (znany też pod polskim tytułem jako Jem i Hologramy) to film nastawiony przede wszystkim na młodą publiczność, opowiadający historię zwykłej dziewczyny, której życie odwraca się o 180 stopni, kiedy nagle zostaje muzyczną gwiazdą. Główne role w tej produkcji ogrywają młode Aubrey Peeples, Stefanie Scott oraz Hailey Kiyoko. To także one dominują w ścieżce dźwiękowej stworzonej do tego obrazka, a kiedy widzi się przed sobą taki skład i taką fabułę, ciężko spodziewać się soundtracku innego, niż pełnego stosunkowo prostych, popowych piosenek na miarę filmowej idolki nastolatek. I tak właśnie jest. Najbardziej chwytliwe, ale i najprostsze utwory to te w wykonaniu zespołu Jem And The Holograms. Najlepiej z ich repertuaru prezentuje się zupełnie inne, akustyczne Alone Together. Za nim postawiłabym przyjemne, chociaż mało oryginalne I’m Still Here z podniosłym refrenem, a trzecie miejsce zajęłoby utrzymane w podobnej stylistyce The Way I Was. Reszta to niestety utwory, które skomentować można „miało być dobrze, ale nie wyszło”. Ciężko mi przebrnąć przez Youngblood, zarówno w wersji z Hilary Duff jak i bez niej. O ile zwrotkom jeszcze idzie dobrze, tak plastikowy refren rodem z bajki dla dzieci wszystko burzy. Podobna sytuacja ma się z Hit Me Up w wykonaniu Stefanie Scott, które zdawało się mieć pop-rockowy potencjał. Więcej tu jednak części popowej, niż rocka, a gitary są wyraźnie jedynie w zwrotkach. Przyznam jednak, że na tle tych wszystkich utworów najbardziej wyróżnia się utwór acapella – We Got Heart. Poza wiodącą filmową grupą na krążku spotkamy się ze świeżymi debiutantami. Najbardziej spodobała mi się z nich zamykająca wydawnictwo Marian Hill ze swoim utworym czerpiącym z nowoczesnego R&B, Got It – śmiem je nazwać najlepszym nagraniem na tym krążku. Pojawia się tu także mało ciekawa, radiowa propozycja od Hailee Steinfield – Love Myself oraz irytujące, elektroniczne Life Of The Party Dewina. Zawiodłam się niezmiernie Hayley Kiyoko, od której spodziewałam się czegoś sto razy lepszego niż nudnego Movie Star, w którym sam głos wokaliski jest największą wadą piosenki. Z nie-debiutantów znalazła się tu za to Ida Maria, która przyniosła na ten album porcję rocka za sprawą Cold Blooded.
Soundtrack Jem And The Holograms to porcja muzyki, która klimatem pasuje do tematyki produkcji, jaką reprezentuje. Skoczne, choć mało ambitne melodie zapewne sprawdzają się dobrze na ekranie, ale w większości nie są to utwory, których chciałoby się słuchać po prostu dla przyjemności. Na palcach jednej ręki można policzyć piosenki, które uznałabym za faktycznie wartościowe. A szkoda.


Ocena: 2/5 stars2/5 stars2/5 stars
Najlepsze: Got It, Cold Blooded, Alone Together
Najgorsze: Life Of  The Party, Youngblood, Movie Star


Disasterpeace – It Follows (Original Motion Picture Soundtrack) (2015)

Długo się za ten krążek nie potrafiłam zabrać. Głównie z tego względu, że jest to ścieżka dźwiękowa składająca się z samych instrumentalnych kompozycji. Tak długi czas bez żadnego wokalu często mnie męczy. Muszę jednak przyznać, że chociaż nie sięgałabym po tę muzykę na co dzień, to kawałki wyprodukowane przez Distasterpeace’a są naprawdę niezłe, a na pewno oddają mroczny, psychodeliczny klimat horroru It Follows (polski tytuł: Coś za mną chodzi). Soundtrack, który stworzył artysta to 18 zlepków różnych dźwięków, przede wszystkim elektronicznych, ale rozsądnych. Muzyk nie skupia się na tym, by przyjemnie się tego słuchało, ale by dobrze współgrało z obrazem i zachowywało poprawną koncepcję. Charakterystyczne jest więc Heels, w którym napięcie rośnie wraz z czasem. Bardzo podobne do tego nagrania jest Old Maid, ale też urwane w połowie Company. Jeśli dobrze się wsłuchamy, podobny motyw pojawi się również w Father. Niekiedy jednak kompozycje nie są tak bardzo muzyczne, jak inne – mam tu na myśli, że mają przede wszystkim odgrywać rolę różnych dźwięków. Tak jest w przypadku mrocznego Anyone, ponad dwuminutowego Detritus, jednoliniowego, basowego Relay, czy ledwie słyszalnego Linger. Jest tu natomiast trochę propozycji, które mają wiodącą melodię – bardziej, czy mniej wyraźną. Moim faworytem jest wśród nich mistyczne Jay, ale pałam także sympatią do niskiego Snare. Najprzystępniejsze jest z całego albumu wyraźne i niezmiernie dobre Title. Distasterpeace pozwala się wyciszyć przy Detroit, a także spokojnym, choć nadal utrzymującym dreszczyk Playpen oraz delikatnym Lakeward. Najlepiej jednak z takich nagrań przedstawia się Pool. Przepadam także za rozpoczynającym się wysokimi dźwiękami Inquiry, którego motyw powraca w Greg. Najdłuższym nagraniem jest natomiast rozbudowane i zwieńczające wszystko Doppel.
It Follows 
nie jest soundtrackiem, który potencjalny, przypadkowy słuchacz będzie włączał, żeby posłuchać czegoś dla rozwrywki. Tutaj chodziło raczej o jak najlepsze wpasowanie melodii w film, tak, by nie przeszkadzała jego fabule, a raczej wręcz ją podsycała. I chociaż niemal pewnym jest, że nie będę do tego wydwnictwa często wracała, doceniam to, co Distasterpeace zdołał zrobić.


Ocena: 2/5 stars2/5 stars2/5 stars2/5 stars
Najlepsze: Title, Jay, Doppel
Najgorsze:

1 Komentarz

Dodaj komentarz