RELACJA: Kraina Przyjemności – Rzeszów, Underground Pub, 6.04.2018

Nie słychać o nich wiele. Nie pojawiają się w rankingach najlepszych polskich albumów 2017 roku, choć może powinni. Kraina Przyjemności działa na swoich zasadach. W zeszłym roku światło dzienne ujrzał ich debiutancki krążek, Fosa, na którym inteligentnie łączą brzmienie rockowe z elementami jazzu, a w ich kompozycjach przewiną się czasami sprytnie wplecione wpływy reggae i wyraźne bluesowe inspiracje. Zauroczona płytą postanowiłam wybrać się do znanego mi już miejsca, by sprawdzić jak ten zespół radzi sobie na żywo i czy jest w nim jakiś większy potencjał. Nie zawiodłam się.

Panowie z Krainy Przyjemności podczas swojego koncertu niewiele mówią, a więcej grają, choć zdaje się, że ich kontakt z wielbicielami jest bardzo naturalny. Występ rozpoczął się od szybkiego wykonu Głosek, po którym wokalista krótko przywitał się z publicznością, przystępując zaraz do kolejnych utworów. Do tych najciekawszych zaliczam „stary dobry” Przerywany, który został przedstawiony jako ukochany utwór (genialnego) saksofonisty grupy. Miał on się również okazję popisać podczas kompozycji Bartek Bit. Nie zabrakło także otwierającego płytę zespołu Bronkowozu, czy klimatycznej Afryki. Słuchacze z pewnością byli zadowoleni, o czym świadczyła chęć otrzymania bisów, dlatego też ponownie usłyszeć mogliśmy Głoski. 

Nie sposób nie docenić umiejętności samych muzyków. Surowa barwa głosu wokalisty, Damiana „Miśka” Zbrożka idealnie wpasowuje się w klimat kompozycji i koniec końców niezmiernie mi się spodobała, choć nie byłam do niej na początku przekonana. Bartłomiej Smaga zdaje się grać na perkusji w sposób,  który sprawia, że staje się ona elementem kluczowym twórczości Krainy Przyjemności, razem z młodym gitarzystą (Mateusz  „Mati” Bober) zupełnie zachwycającym swoją niebanalną grą. Saksofonista Konrad „Laszlopaszlo” Pasch powoduje, że ciężko wyjść z podziwu nad wydobywanymi przez niego z instrumentów dźwiękami, za to basista, Piotr „Dzidek” Bober nadaje utworom wyrazistości.

Ubolewam nad zbyt małym rozgłosem o Krainie Przyjemności. Nazwa tej grupy jest adekwatna do odczuć towarzyszących ich występowi. To zespół, który zasługuje na o wiele większą uwagę, jeszcze większą publiczność i jeszcze więcej koncertów. Kto ma okazję, niech idzie, kto jeszcze nie słuchał, niech słucha i daje szybko znać co sądzi!

2 Komentarze

  • Podoba mi się „Przerywany”. Nie znam tej grupy, ale chyba będę musiała to zmienić, bo zapowiada się ciekawie 😀
    Zapraszam na nowy wpis.
    Pozdrawiam. 🙂

Dodaj komentarz