PLAYLISTA: Nastrój się na lato!

Calvin Harris feat. Young Thug, Pharell Williams & Ariana Grande – Heatstroke

Zeszłoroczny krążek Calvina Harrisa – Funk Wav Bounces Vol. 1 to dla mnie wakacyjna pozycja obowiązkowa. Dużo na nim słońca… i gości. To z niego pochodzi chociażby niewątpliwy przebój 2017 roku – Feels nagrane razem z Pharellem Williamsem, Katy Perry oraz Big Seanem. Ten pierwszy artysta pojawił się także w  utworze, który mnie osobiście przekonuje bardziej – zerkające trochę w stronę poprzednich dekad, ale mimo wszystko brzmiące współcześnie Heatstroke to fantastyczny numer, w którym dobrze skomponowane ze sobą głosy Young Thuga oraz Pharella lukruje swoim słodkim wokalem Ariana Grande

Tell me how you feel right now ‚cause all I wanna do is keep it real right now.

Vance Joy – Great Summer 

Podobnie jak w przypadku poprzedniej kompozycji, chętnie podpięłabym tutaj cały krążek, bowiem soundtrack Paper Towns to wspaniała propozycja na letnie podróże. Mi jednak spośród tych 16 kompozycji najbardziej z tą porą roku kojarzy się kompozycja stworzona specjalnie na potrzeby filmu – a jest nią indie-popowe, gitarowe Great Summer, które serwuje nam Vance Joy. On sam wypada zresztą w swoim utworze niezwykle naturalnie – może to właśnie dlatego tak dobrze się tego słucha.

The kid you used to be – well, I know that you’re still there.

Beck – Dreams 

Choć to nie z takich dźwięków słynie Beck, a pochodzące z krążka ColorsDreams wypada na tle twórczości tego wokalisty wręcz radiowo i komercyjnie, mi to wcale nie przeszkadza. Od tej indie-popowej kompozycji bije słoneczna, pozytywna energia, a ona sama zaskakuje – chociażby zdecydowanie zwolnionym mostkiem pod koniec. Ciężko oprzeć się gitarowym, przebojowym dźwięków, sprawiającym, że aż chce się ruszać, a upał wcale nie jest taki straszny.

Nothing gonna get me in my world.

Miley Cyrus – Malibu 

Miley Cyrus już wiele nam swoich odsłon zaprezentowała. Jej kontrowersyjny wizerunek, jakim szczyciła się w latach 2013-2016, próbuje teraz nadrobić i wypadać jak najbardziej naturalnie się da. Efekty tego także słychać w jej muzyce. Płyta Younger Now to porcja łagodnych, gitarowych, popowych dźwięków inspirowanych nieco folkiem czy country. Krążek ten zapowiadał jednak wcześniej słoneczny singiel Malibu, będący z pewnością zaskoczeniem dla wszystkich, którzy spodziewali się kontynuacji kontrowersyjnej Miley. Tymczasem wokalistka wypada w tej prostej piosence całkiem dobrze, a sama kompozycja jest na tyle lekka i delikatna, że dobrze sprawdzi się na lato.

Sometimes I feel like I’m drowning and you’re there to save me and I wanna thank you with all of my heart.

Madonna – Swim 

Choć jest okrzyknięta Królową Popu, zdołała słuchaczom ukazać nie raz swoją dojrzalszą, wykraczającą poza ramy czystego popu naturę. Madonna w 1998 roku wydała jedną z najlepszych pozycji w swojej karierze, a było nią wydawnictwo Ray Of Light, odważnie czerpiące z ambientu, które wpasowało się w czołówkę moich ulubionych płyt, jakie kiedykolwiek zostały wyprodukowane. Swim to łagodna, nieco osadzona w gitarowych brzmieniach kompozycja, perfekcyjna na letnie wieczory.

So that we can begin again, wash away all our sins, crash to the other shore.

Katy Perry – Pendulum 

Odwiecznie kojarzona ze słodkiego, cukierkowego wizerunku i nie bardziej dojrzałej muzyki, w ubiegłym roku zdecydowała się wydać najodważniejszy album w swojej karierze. Witness musiało się zderzyć z nieprzychylnymi opiniami wielu przeciwników nowej odsłony Katy Perry. Mi tymczasem ten album podszedł – i to jak! To w moich oczach porcja dobrze wyprodukowanego popu, nie tak typowego, jak wiele tego, co dziś słyszymy w radiu. Pendulum jest jedną z nielicznych kompozycji, które faktycznie brzmią tam czysto pozytywnie.

Ain’t broke, don’t fix it, your highs, your laws, just ride it.

Brunettes Shoot Blondes – Hips 

Ten ukraiński zespół poznałam całkiem niedawno, przy okazji „przygotowywania się” na jutrzejszy(!) Europejski Stadion Kultury. Jednymi z gości będzie właśnie grupa Brunettes Shoot Blondes, na której występ, muszę przyznać, czekam z niecierpliwością. Muzycy mają na koncie jedynie dwa minialbumy i nawet jeśli ich twórczość ciężko nazwać powalającą na kolana, ich utwory są zaraźliwe i zostające w głowie. Hips promujące epkę o tym samym tytule to dobry, popowy kawałek, oparty na fajnych, tanecznych dźwiękach syntezatorów.

You’re nice. You’re a coke and french fries.

Tom Odell – If You Wanna Love Somebody

Na nowy materiał od Toma Odella czekam zawsze z niecierpliwością. Szczerze mówiąc, nie spodziewałam się że świeżą porcję muzyki od tego artysty faktycznie dostaniemy w tym roku – a jednak. Być może If You Wanna Love Somebody to nie najlepsze, co ten wokalista nam kiedykolwiek zaserwował, ale trochę przymykam na to oko, wpisując tę kompozycję na listę „guilty pleasure”. Nowy singiel Brytyczyjka to dość prosta, ale brzmiąca niezwykle naturalnie i przyjemnie, popowa propozycja.

Flick back through your memories if you want a broken heart.

DNCE – Doctor You 

Już miałam zamiar wstawić tutaj przebój Cake By The Ocean, kiedy zawahałam się. Zdecydowanie bardziej przepadam za głośnym, energicznym i o wiele bardziej zadziornym Doctor You. DNCE to, pod względem muzyki popowej, jeden z moich czołowych zespołów, proponujących twórczość luźną i nadającą się po prostu do dobrej zabawy. Przy Doctor You można się i poruszać, i pośpiewać.

You’re gonna need, need a real good doctor, good doctor, Doctor Me, your Doctor Who, your Doctor You.

Twenty One Pilots – Ride 

Do Twenty One Pilots podchodziłam z dystansem – dopóki nie zetknęłam się z ich debiutanckim, imiennym albumem, który zachwycił mnie od początku do końca. Od tego czasu duet postrzegam jako jeden z bardziej świadomych, a przede wszystkim proponujących intrygujące teksty. Wprawdzie wydane dwa lata temu Blurryface nie sięga pierwszej płycie do pięt, ale i na nim zdołałam znaleźć coś dla siebie. Jedną z kompozycji jest głośne, oparte na elektronice, naładowane emocjami Ride, w którym usłyszeć możemy wpływy muzyki reggae.

 „I’d live for you” and that’s hard to do. Even harder to say when you know it’s not true.

Taco Hemingway – Chodź 

Wprawdzie elektroniczny i brzmiący dość międzynarodowo Szprycer nie należy w moich oczach do najlepszych wydawnictw od Taco Hemingwaya, ale bardzo przyjemnie słucha się go latem. Chodź oparte jest na iście egipskiej melodii, przywołującej na myśl słońce, jak żaden inny utwór tego rapera.

Czekam aż to miasto wreszcie mi postawi posąg.

Mark Ronson feat. Bruno Mars – Uptown Funk 

Całkiem niezły producent i jedno z największych nazwisk w obecnym popie – taka mieszanka sprawiła, że utwór Marka Ronsona, do którego zaprosił Bruno Marsa stał się jednym z moich ulubionych radiowych przebojów. To, jak nazwa wskazuje, porywający, funkowy numer, a przy okazji najmocniejszy punkt płyty Uptown Special. Właśnie takich utworów chce się więcej w radiowych rozgłośniach.

Got kiss myself, so pretty.

Walk The Moon – Shut Up and Dance

O ile cała płyta TALKING IS HARD grupy Walk The Moon nie do końca przypadła mi do gustu, tak wciąż nie potrafię się oprzeć gitarowemu, pozytywnemu Shut Up and Dance, któremu energii nie brakuje. To połączenie świetnego, rockowego zacięcia z rozsądnym użyciem syntezatorów, które wcale nie odbierają temu numerowi specyficznego klimatu.

Help us to the bass and the faded night.

Kodaline – Love Like This

Kodaline przygotowują się do premiery swojego trzeciego krążka, a tymczasem ja z rozrzewnieniem wracam do debiutanckiego i niezwykle sentymentalnego dla mnie debiutu In A Perfect World. To na nim właśnie znalazła się ta pozytywna, czerpiąca z folku, a może i nawet country piosenka – Love Like This pozostawia po sobie same miłe odczucia.

The sun will stop shining soon and you’ll be dark in my life. Yeah, you’ll be gone, it’s as simple as change of heart but I’m not gonna think about the future.

Brodka – Szysza

Przedostatnia płyta Brodki dziś wypada nieco blado przy ostatniej, jaką było genialne Clashes. Nie znaczy to jednak że nie lubię raz na jakiś czas wrócić do Grandy. To z niej pochodzi właśnie tytułowy przebój, ale ja lubię i inne piosenki z tego czerpiącego z folku wydawnictwa. Kto uwielbia Grandę, pokocha również zabawną Szyszę!

Rozebrany cały świat, a ja chcę patrzeć.

 

 

1 Komentarz

Dodaj komentarz