RECENZJA #87: Taco Hemingway – Café Belga (2018)

Zaczynał nawijając po angielsku, ale do większej publiczności dotarł dopiero w ojczystym języku. Ciężko spierać się z tym, że Taco Hemingway, a prywatnie Filip Szcześniak, to obecnie jedno z największych nazwisk polskiego rapu, co rusz wywołujące kontrowersje. Co zabawne, choć popularności mu z pewnością nie brakuje, sam jest bardzo wycofany z show-biznesu, a więc wszelkie burze i kłótnie toczą się wyłącznie wokół jego twórczości, a nie osoby. Dwa ostatnie projekty postawiły grubą linię, dzieląc jego wielbicieli na dwie grupy. Zeszłorocznemu Szprycerowi zarzucono m.in. nadmiar auto-tune’a i słabe teksty. Sprawy nie polepszyła wydana wraz z Quebonafide, pod szyldem TACONAFIDE Soma 0,5 mg. A jednak to właśnie te wydawnictwa są sprawcami szczytowego okresu kariery młodego rapera. Wydanie Café Belga bez słowa zapowiedzi to tylko dowód na to, że tego nazwiska nie trzeba już reklamować.

2 lata temu raper zabrał nas ze sobą do hotelu Marmur, przedstawiając nam złożoną historię w 17 kawałkach. Teraz wybieramy się z nim do belgijskiej kawiarni. Tym razem koncepcja wygląda nieco inaczej, a artysta skupia się niejednokrotnie na cieniu swojej sławy i obawie o przyszłość. Samo nagranie tytułowe zdaje się wyrażać chęć ucieczki od całej popularności i odpoczynku od nagrań:

Osiemnasty mnie wykończy, chyba w dziewiętnastym przerwa.

Najmocniejszymi punktami Café Belga są w moich oczach Wszystko Na Niby oraz 2031. Pierwszy, rozpoczynający się fragmentem udzielanego przez artysty wywiadu, jest m.in. odpowiedzią na zarzuty hejterów:

Byłem dzieckiem, kiedy siostry mej chłopak zabrał na koncert trójki: Webber, Emade Fisz oraz Łona. Wtedy się zachłysnąłem polskim rapem, miałem 11 lat. Mam przeprosić zatem za młody profil mego fana? Powiem krótko, ja z chęcią przyjmę młody profil. Ty masz profil żaden.

W 2031 przedstawia wizję swojej przyszłości, poruszając kwestie komercji, udziału w reklamach, a nawet nie uciekając od momentu wyimaginowanej śmierci, cały utwór kończąc jednak zabawnym akcentem. Na nowym krążku artysty nie zabrakło oczywiście nawiązań do popkultury, z czego najbardziej wyraźne są one z pewnością w bardzo udanym nagraniu Reżyseria: Kubrick. Porównuje dawny styl życia z obecnym w Motoroli. Zaskakuje też obecnością anglojęzycznego 4 AM in Girona.

Patrząc na Café Belga pod kątem czysto muzycznym, nasuwa się na myśl stwierdzenie, że to album czerpiący z poprzedników. Fiji swoim bujającym bitem przypomina o zeszłorocznym Szprycerze. Choć nie jestem przeciwniczką wspominanego wydawnictwa, nie do końca przekonuje mnie to nagranie. Modigliani zdecydowanie lepiej by się przedstawiało, gdyby nie wyśpiewywane wstawki. Intrygujące Abonent jest czasowo niedostępny sprawia, że wracam myślami do pierwszych epek Taco. Najbardziej zaskakuje odważne Adieu. Za to klimatem wygrywa ZTM. 

Nie powiem, że Café Belga mnie zawiodła. Wprawdzie Taco Hemingway ma talent do tworzenia numerów wkręcających na dobre i łatwo zapadających w pamięć, ale poza tym wszystkim podoba mi się, że to płyta szczera i poukładana. Fanom „dawnego Taco” z pewnością przypadnie do gustu o wiele bardziej niż projekt TACONAFIDE, ale jednak coś mi mówi, że też nie do końca spełni ich wymagania. Pomimo tak mnóstwa zupełnie różnych opinii, ja znalazłam na nowym longplayu rapera więcej plusów niż minusów. Ponadto szanuję, że artysta nie stoi w miejscu i wciąż tworzy coś nowego. Po cichu stwierdzam, że bardziej podobała mi się wycieczka do Marmuru, ale pobyt w Café Belga też był całkiem przyjemny.


Ocena: 2/5 stars2/5 stars2/5 stars2/5 stars
Najlepsze:
Wszystko na niby, 2031, Reżyseria: Kubrick
Najgorsze: Fiji

6 Komentarzy

  • Jakiś czas temu słucham sobie popularnego radia, a tu grają całkiem niezły kawałek, który od razu wpadł mi w ucho. Okazało się, że to „Fiji” od Taco. Zdaje sobie sprawę, że lirycznie stoi na poziomie „Tamagotchi” i generalnie cały utwór to typowa komercha na miarę właśnie wspomnianego „Tamagotchi” i że to kolejny numer dla gimbazy, ale kurde całość brzmi tak jakoś przyjemnie uzależniająco.

    Jeśli chodzi o sam album to pobieżnie przeleciałem pozostałe utwory, ale to nie moja bajka. Nie przepadam za polskim rapem.

    Pozdrawiam!
    https://songarticles.wordpress.com/

  • Bardzo lubię TH, ale potrafię byc wobec niego krytyczna. Zawiodła mnie i Cafe Belga i epka Flagey. Dla mnie jest po prostu nudno, choć takie 2031 bardzo mnie ujęło. Chętniej wracam jednak do Trójkąta lub Umowy.

    Nowy wpis na http://the-rockferry.pl/

  • Nie słucham rapu na co dzień, ale bardzo szanuję Taco. Wprowadził on poniekąd polski rap do mainstreamu i robi kawał niezłej roboty.

  • Przesłuchałam tę płytę pobieżnie i… to by było na tyle. Ma dobre bity, ale teksty zdają się traktować ciągle o tym samym.
    Zapraszam na nowy wpis.
    Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz