RECENZJA #98: INXS – Kick (1987)

Przyznam bez bicia, że fanką lat 80. w muzyce nie jestem. Choć odkąd pamiętam, wyznaję zasadę że w tej dziedzinie każda dekada jest równie istotna, gdyż każda jedna wywierała wpływ na kolejną – i nie inaczej jest w przypadku właśnie tej wspomnianej – najzwyczajniej brzmienie „80’s” podchodzi mi najmniej – albo celuję w słabsze pozycje. Zabieranie się za twórczość grupy INXS zajęło mi trochę czasu, między innymi z tego właśnie powodu. Ciche uprzedzenie. Ale wreszcie się zmusiłam. I przyznaję, że wcale tego nie żałuję, bo tak źle jednak nie było. Przyznam nawet, że spodobało mi się brzmienie imiennego debiutu grupy i ich chęć do eksperymentowania. Dlatego po czasie z chęcią wróciłam sprawdzić, czy Kick też będzie krążkiem porządnym.

INXS zapraszają nas do odwtorzenia swojej szóstej płyty w sposób rytmiczny i rockowy, za sprawą całkiem udanego, zadziornego nagrania Guns In The Sky. Zupełnie odmienny za to styl proponują przedstawiając kolejne New Sensation, będące funkującym nagraniem, z charakterystycznym gitarowym riffem. Całość brzmieniowo wypada jako kompozycja typowa dla lat 80.. Miłośnikom tej dekady z pewnością przypadłoby do gustu również taneczne Wildlife, czy Tiny Daggers, które, mi jednak do gustu nie do końca przypadło.

Kick jest płytą, na której wysłyszeć można masę różnorodnych inspiracji. Grupa bardzo chętnie czerpie z funku. Poza wspomnianym wyżej New Sensation, wpływ tego gatunku usłyszymy też w bardzo podobnym Calling All Nations. Mi jednak do gustu przypadło o wiele bardziej Need You Tonight, zgrabnie łączące funk z brzmieniem rockowym, tworząc subtelną, ale ciekawą kompozycję, którem sporym atutem jest również wokal Michaela Hutchence’a. Zgrabne przejście między tym nagraniem a następującym po nim Mediate sprawia wrażenie, że to drugie jest kontynuacją poprzedniego. Charakteryzuje się dojrzałym brzmieniem, a świetnie użyte w nim syntezatory nadają jej nawet ambientowego wydźwięku. Do czołówki moich ulubieńców z wydawnictwa dołączam również Mystify, w którym czuć ducha poprzednich dekad, zaś samą kompozycję urozmaica niebanalna gra gitary. Słuchając za to utworu tytułowego, wydaje mi się, że swoją energią miało na celu swoją energią wywrzeć największe wrażenie. Rzeczywiście, to porywająca i wyróżniająca się na tle innych propozycja.

Poza tym znajdziemy tu też piosenki, które brzmią dość amerykańsko (mimo, że INXS jest grupą australijską). Za takie uznaję chociażby Devil Inside. Muzycy nie boją się także brzmień bluesowych, które usłyszymy w mało oryginalnym The Loved One, czy zdecydowanie ciekawszym Never Tear Us Apart. 

Szkolne lektury mają na celu przybliżać światopogląd tudzież styl charakterystyczne dla danej epoki. Kick mogłoby być taką muzyczną lekturą nadobowiązkową. Choć nie uznałabym twórczości grupy za tą wyższego rzędu, myślę, że dzięki zróżnicowaniu, jakim charakteryzuje się ta płyta, łatwo zapoznać się z typowym graniem lat 80.. Z ręką na sercu i najszczerzej jestem jednak w stanie polecić zaledwie kilka kompozycji. INXS słucha się przyjemniej, niż mogłabym się spodziewać, choć to nie płyta, którą można się zachwycać.


Ocena: 2/5 stars2/5 stars2/5 stars2/5 stars
Najlepsze:
 Need You Tonight, Mediate, Mystify
Najgorsze: The Loved One, Tiny Daggers

2 Komentarze

Dodaj komentarz