PODSUMOWANIE: Wrzesień 2018

Daria Zawiałow – Nie Dobiję Się Do Ciebie 

Daria Zawiałow wraca z klasą. Piosenkarka, która w ubiegłym roku podzieliła się swoim debiutanckim krążkiem, A kysz!, właśnie wydała zupełnie nowy singiel. Nie Dobiję Się Do Ciebie to wyrazista, energiczna kompozycja, oparta na syntezatorach, która zapowiada nowy rozdział w karierze wokalistki i wnosi świeżość do jej twórczości.

Kortez – Hej wy

Zyskujący coraz większą popularność Kortez  najwyraźniej nie lubi odpoczywać. Choć jeszcze niedawno premierę miała jego druga udana płyta Mój dom, w międzyczasie zdołał wydać 3 epki. Ostatnia, zatytułowana Mini dom jest wyraźnym dodatkiem do longplaya. Otwierający to wydawnictwo utwór, Hej wy, to kompozycja, która cieszy przede wszystkim warstwą tekstową, która znacznie odbiega tematyką od tej poruszanej na długogrającym albumie.

Lana Del Rey – Venice Beach 

Nie zdołała mnie w stu procentach przekonać do swojej ostatniej płyty, Lust For Life, ale nowe kompozycje zdecydowanie mnie intygują. Przede wszystkim Lana Del Rey zaczyna eksperymentować z folkiem – to ciekawe posunięcie, udowadniające, że artystka nie chce stać w miejscu. Niezwykle przyjemne Venice Beach  jest drugim singlem zapowiadającym szósty już album w karierze Elizabeth, Norman Fucking Rockwell. W utworze piosenkarka opisuje udane życie ze swoim mężczyzną, z którym robi zdjęcia tych szczęśliwych chwil. To najdłuższa kompozycja w karierze Del Rey – dotychczas to miano posiadała Cruel World. 

Marta Bijan – Acedia

Podejście do debiutu Marty Bijan z dystansem pozwoliło mi bardziej się zaskoczyć niektórymi utworami. Za najlepszy moment Melancholii uznaję właśnie mistyczną, niezwykle klimatyczną, mroczną Acedię. Sam tytuł kompozycji oznacza  w teologii apatię i obojętność a także „duchową depresję” – to właśnie takie emocje zdaje się przekazywać za sprawą nagrania.

Mery Spolsky – HALO! 

Mery Spolsky ubiegłego roku została fonograficzną debiutantką, wydając pierwszy krążek zatytułowany Miło Było Pana Poznać. Ta barwna postać ma szanse wnieść sporo świeżości na polski rynek muzyczny. Piosenkarka ogłosiła prace nad drugim albumem, lecz zanim dane nam będzie go usłyszeć, postanowiła podzielić się z nami trzema bonusami, ujawnionymi w ramach projektu „My name is New”, którego została ambasadorką. Spośród nich najbardziej przekonało mnie do siebie HALO!, które nieco różni się brzmieniowo od piosenek z płyty, jednocześnie zachowując to, co dla Mery Spolsky najbardziej charakterystyczne.

Nick Cave & The Bad Seeds – From Her To Eternity (Live in Copenhagen) 

Choć ten utwór w rzeczywistości pochodzi z 1984 roku, kiedy to został umieszczony na albumie o tym samym tytule, jego koncertowa wersja pochodząca z świeżo wydanej epki Distant Sky (Live in Copenhagen) porusza 100 razy bardziej, niż jej oryginał. To prawdziwy majstersztyk od Nick Cave & The Bad Seeds i pozycja zasługująca na szczere brawa.

The Dumplings – Tam gdzie jest nudno, ale gdzie będziemy szczęśliwi 

Wielbiciele tego duetu musieli czekać 3 lata. Na szczęście muzycy wynagrodzili to klimatycznym krążkiem Raj, z którym wyruszą też w trasę koncertową. Tam gdzie jest nudno, ale gdzie będziemy szczęśliwi jest jedną z najbardziej intrygujących propozycji od artystów.

DJ Snake feat. Selena Gomez, Ozuna & Cardi B – Taki Taki 

Selena Gomez, która ostatnio solowo wydała jedne z najlepszych kompozycji w swoich karierze, Cardi B, zyskująca coraz większą popularność i DJ Snake, mający połączyć te wokale w przebój. Co mogło pójść nie tak? Najwyraźniej – wszystko. Taki Taki to kiczowate, radiowe nagranie, które zapewne przyjmie się w największych rozgłośniach, ale na mojej playliście z pewnością się nie znajdzie.

Nosowska – Nagasaki 

Zanim zacznę, przyznam, że bardzo długo próbowałam przekonać się do nowo obranej przez Nosowską drogi, gdyż samą artystkę darzę ogromnym szacunkiem i podziwem. W Nagasaki od początku jednak coś mi nie pasowało i tak też odczuwam nadal – wprawdzie sama produkcja Nagasaki przekonuje mnie zdecydowanie bardziej niż Ja pas!, ale pewne elementy nie zdołały mnie do siebie przekonać – jednym z nich jest wokal piosenkarki, który wypada tu zwyczajnie słabo. Z ręką na sercu mogę za to polecić teledysk do tego utworu – ale to już inny temat.

Rita Ora – Let You Love Me

To już podobno pewne – drugi album Rity Ory, zatytułowany Phoenix ukaże się 23 listopada. Żadna jednak z kompozycji, które dotychczas wokalistka ukazała nie sprawiają, by chciało się go już koniecznie usłyszeć. Nie inaczej jest z ostatnim singlem, Let You Love Me, który nie porusza zupełnie niczym.

Złotym utworem wakacji został Jumpsuit od Twenty One Pilots! Dziękuję za oddane głosy, a tymczasem zapraszam na kolejne głosowanie:

 

Dodaj komentarz