RECENZJA #102: Kortez – Mini dom (EP, 2018)

Kortez udowadniał nie raz, że najwyraźniej nie jest typem artysty, który lubi zrobić sobie dłuższą przerwę na oddech. Jak nie wydaje longplaya, to wyrusza w obszerną trasę koncertową po całej Polsce, na którą bilety sprzedają się niczym świeże bułeczki; jak nie trasa, to epka; a jak nie epka, to informuje, że siada do pracy nad kolejną płytą. Jeszcze niedawno premierę miał ciepło przyjęty Mój dom, a w międzyczasie zdołaliśmy dostać dwa dodatki w postaci właśnie minialbumów, zatytułowanych Dobry moment oraz Dobrze, że cię mam, które zawierały utwory nagrane podczas sesji do drugiego krążka wokalisty, ale w końcu nie zostały tam wykorzystane. Tym razem muzyk zbiera kilka kompozycji z tej pierwszej, kilka z drugiej, dorzuca jakieś singlowe nowości i nazywa to wszystko Mini dom. Wyszło dobrze, czy raczej na siłę?

Bardzo dobrze przedstawia się otwierająca wydawnictwo najnowsza propozycja od Korteza, zatytułowana Hej wy, której najsilniejszą stroną jest jej warstwa tekstowa, znacznie odbiegająca tematycznie od tego, co spotkaliśmy na ostatnim longplayu:

Wróżyli mi, że skończę marnie. Patrz, jaki wtedy mieli dar. Choć nie dmuchali w moje żagle, odpłynąłem.

Taka odbiegająca od tematyki wprost miłosnej warstwa liryczna towarzyszy także surowemu nagraniu, jakim jest bluesowy Mój dom. Za to muzyczną miłą odmianą jest z pewnością wzniosła kompozycja Stare drzewa, stworzona na potrzeby filmu Kamerdyner. Spośród tych utworów, które słuczaczom znane są już od dłuższego czasu do grupy lepszych zaliczam poważne Boję się oraz klimatyczne Już nie pamiętam. Miło słucha się także basowego Dlaczego z Tobą jestem?, za to za najsłabszy punkt uznaję czerpiące z muzyki elektronicznej Czy to już jest dno?.

Tak naprawdę ciężko się na Mini dom zaskoczyć, bo wszystkie pozycje na nim zawarte zostały ujawnione już wcześniej. Po prostu teraz możemy słuchać ich w jednym miejscu. Większości utworów po prostu dobrze się słucha – „tylko” a może „aż”. Zlepek piosenek to całkiem udany pomysł dla tych, którzy zamiast dwóch krążków wolą nabyć jeden i mieć na nim wszystko. Dla osób, których minęła informacja o poprzednich wydaniach również może być ciekawym dopełnieniem drugiego albumu. Dla tych bliższych wielbicieli Korteza będzie po prostu kolejną płytą na półce, dodatkiem, który mógłby się ukazać, ale też tragedii by nie było gdyby wykonawca się na niego nie zdecydował. Tak czy inaczej – słucha się tego dobrze, nawet jeśli do pełnych zachwytów jeszcze daleko.


Ocena: 2/5 stars2/5 stars2/5 stars2/5 stars
Najlepsze: Hej wy, Stare drzewa
Najgorsze: Czy to już jest dno?

4 Komentarze

  • Za Kortezem średnio przepadałem, ale do pewnego momentu. Oczarował mnie trochę jak słuchałem go na żywo podczas Olsztyn Green Festival. Było już ciemno, trochę zimno, a ja stałem i słuchałem i było mi bardzo miło, kiedy grane były te kompozycje. Zaznajomiony jestem co prawda jedynie z pierwszą płytą i kilkoma singlami, ale wiem, że Kortez lubi wydawać dodatkowo EPki i jakieś inne wersje, więc trochę jeszcze przede mną do posłuchania. Dzięki, że mi o nim przypomniałaś, bo może to będzie taki bodziec, żebym sobie trochę nadrobił.

  • Z Kortezem mam nieco problem. Potrafię i lubię przesłuchać jego kilka numerów, ale całościowo mnie zawsze zamula. Nie inaczej miałem z tym albumem. Podejść miałem kilka i musiałem sobie ten krążek rozłożyć na kilka razy.

    Pozdrawiam!
    https://songarticles.wordpress.com/

Dodaj komentarz