RECENZJA #112: Paweł Domagała – Opowiem Ci o mnie (2016)

Jeszcze do niedawna był po prostu sympatycznie kojarzącym się aktorem, którego publiczność znała przede wszystkim z ról komediowych. Dziś równie dobrze znamy go z tej drugiej, muzycznej branży, choć gdy obserwowałam jego debiut w tym światku, nie sądziłam, że osiągnie taki rozgłos, jak za sprawą ostatniego singla. Ale nie o tym dziś mowa – choć premiera drugiego krążka Pawła Domagały zbliża się wielkimi krokami, ja wracam na chwilę do płyty sprzed dwóch lat – w 2016 roku artysta zadebiutował z albumem Opowiem Ci o mnie.

Paweł Domagała nie jest jednym z tych aktorów, którzy ni stąd ni zowąd wymyślili sobie nagranie płyty, twierdząc, że ich prawdziwą pasją jest muzyka. Bohater dzisiejszej recenzji rzeczywiście dał się poznać szerszej publiczności poprzez grę w serialu O mnie się nie martw, ale tak naprawdę już w 2009 roku założył zespół muzyczny Ginger. Ścieżki muzyków rozeszły się jednak, a Domagała postawił na solową karierę, w której rozwoju pomógł mu Łukasz Borowiecki. Na debiutanckim longplayu umieścił 10 kompozycji, które charakteryzuje przede wszystkim gitarowy, akustyczny klimat.

Na pierwszy ogień rzucone zostało przyjemne Jestem tego wart, którego jednak skromne zwrotki podobają mi się bardziej niż refren i prosty mostek – całość jednak odbieram całkiem pozytywnie. W klimacie indie-popu został utrzymany drugi singiel – Gdybyś była – jakiemu towarzyszą mi podobne odczucia, co wspomnianemu wyżej. Najlepiej spośród kompozycji promujących album przedstawia się w moich oczach dojrzałe i naturalne nagranie tytułowe, cechujące się jedną z najlepszych warstw lirycznych, z jakimi spotkamy się u muzyka. Reklamę Opowiem Ci o mnie zamyka pozytywne, czerpiące z folku nagranie Szczęście, w którym piosenkarz nie boi się bawić swoim wokalem.

Paweł Domagała ma talent do uroczych melodii, które nie są jednak kiczowate – do takich należy chociażby otwierająca krążek Zuza, które urzeka swoim ciepłem. Znajdą się tu jednak też bardziej surowe melodie, jak poruszający nietypową tematykę, mroczny Hiob. Przyjemnie przedstawia się Nie okalecz mnie, którego szczególnie doceniam inspirowane bluesowymi brzmieniami zwrotki. Nie do końca przekonuje mnie natomiast podrasowane jednostajnym bitem Nie zdejmuj rąk.  Choć o większości piosenek Domagały mogę powiedzieć, że są po prostu przyjemne, jest jedna, która znacznie mnie poruszyła. Mowa tu o Warszawie, rozbudowanej kompozycji, w której usłyszeć da się wpływy folku. Przykuwa uwagę przede wszystkim przemyślanym tekstem. Ładnym zamknięciem tego krążka jest krótkie, ciche Tu i teraz.

Z pewnością atutem twórczości Pawła Domagały jest fakt, iż jego muzyka jest bardzo uniwersalna – zadowala zarówno zwolenników polskiego popu, jak i tych słuchaczy, którzy preferują mniej radiowe dźwięki. Podoba mi się, że bije od niej ciepło, że wypada naturalnie, słychać, że artysta nagrał ją bardziej z własnej potrzeby, jednocześnie nie wciskając nam czegoś, co byłoby kiczowate i na dźwięk czego chciałoby się mówić „Lepiej żeby pozostał przy aktorstwie”. Tymczasem skłaniam się ku stwierdzeniu, że oba te aspekty idą ze sobą w parze, co z kolei utrzymuje mnie w przekonaniu, że to fajna postać polskiego show-biznesu. Choć jeszcze przeszkadzają mi momentami zbyt proste teksty, czy za melodyjne refreny, wszystko jest zaaranżowane w taki sposób, że słucha się tego dobrze i nie potrafię patrzeć na Pawła Domagałę inaczej niż z czystą sympatią.


Ocena: 2/5 stars2/5 stars2/5 stars2/5 stars
Najlepsze:
Warszawa, Hiob, Opowiem Ci o mnie
Najgorsze: Nie zdejmuj rąk

1 Komentarz

Dodaj komentarz