PODSUMOWANIE: listopad 2018

Arctic Monkeys – Anyways 

Lider Arctic Monkeys zapewnia, że nowy krążek może pojawić się szybciej, niż wszyscy się spodziewają. Ale jak widać, jeszcze nie na to czas, bo muzycy pozwalają nam nacieszyć się chwilę dłużej erą Tranquility Base Hotel + Casino. W jej ramach pod koniec listopada otrzymaliśmy tytułowy singiel tej płyty, którego stroną B jest Anyways, ballada utrzymana w typowym dla krążka klimacie.

Benjamin Clementine – Eternity 

Jeden z moich ulubieńców 2017 roku zaprezentował nowy utwór. Nawiązujący do muzyki klasycznej Eternity to piękna ballada godna tak utalentowanego artysty, który pokazuje tutaj moc swojego charakterystycznego wokalu.

Cruel Youth – Devil in Paradise

Grupa Cruel Youth po trzech latach powraca w wielkim stylu. Nie wierzę, by wielbiciele epki +30mg zawiedli się nową kompozycją tej trójki. Devil in Paradise to zadziorna, przyozdobiona mrokiem niebanalna kompozycja, w której dziele się wiele – od gitarowych, czerpiących z rocka zwrotek, poprzez retro-mostek aż do partii hip-hopowej. Chce się więcej!

Cults – Not Impossible 

Niepozornie zatytułowana epka Offering B sides & Remixes nie porwała mnie w całości, ale zdołała zawrzeć jedną perełkę. Mowa tu o Not Impossible, którego oszczędne, oparte na pianinie zwrotki przeplatają się z pięknym, eleganckim, ale i pozbawionym nadmiernej wzniosłości refrenem.

Mariah Carey feat. Slick Rick &  Blood Orange – Giving Me Life 

Choć miano jednej z najważniejszych artystek R&B już do niej należy, ona nie porzuca tworzenia muzyki – i nadal robi to z klasą. Na Caution wiele dobrych melodii, a jedną z nich jest przenoszące mnie w schyłek XX wieku Giving Me Life, będące mieszanką subtelnego R&B z hip-hopowym pierwiastkiem.

Puma Blue – Bruise Cruise

Takie debiuty, ach! To takich wykonawców jak Puma Blue wypatruje się we współczesnym muzycznym światku. Debiutant poczęstował nas na początku listopada epką Blood Loss. Mój pierwszy wybór padł na imponującą kompozycję Lust – w końcu dowiedziałam się, że pochodzi ona jeszcze z października. Na szczęście na minialbumie nie brakuje równie dobrych dźwięków. Koniecznie posłuchajcie niszowego Bruise Cruise, które jest alternatywnym utworem inspirowanym jazzem, a zrozumiecie potencjał tego wydawnictwa.

Stargate feat. Nelson Mandela – Rise Up 

Takich bangerów chciałabym więcej. Piosenka z epki Los Unidades (nowej odsłony Coldplay), której wykonawcą jest Stargate to ciekawe połączenie wypowiadanych przez Nelsona Mandelę słów na tle wkręcającego bitu.

Lanberry – Inna 

W polskim popie rzadko kiedy zdarzają się perełki, za to nijakich kompozycji jest cała masa. Do nich i z przykrością dodaję nowy krążek od Lanberry, na którym znalazła się jedna z takich nudnych piosenek – Inna. 

Muse – Get Up and Fight

Jak wielką sympatią darzę Muse, tak z wielkim smutkiem, a może raczej zażenowaniem napotykam się słuchając Get Up and Fight, które jest zupełnie nieudaną pop-rockową kompozycją, od której bardziej niż wezwaniem do walki wieje kiczem.

Paweł Domagała – Wystarczę ja 

Przeciwnicy Weź nie pytaj lepiej niech nie katują się kolejnym singlem Pawła Domagały promującym jego drugi album, 1984. Połączenie czysto popowego, irytującego i zupełnie nijakiego bitu, na którym oparte są zwrotki oraz wpływy country w refrenie tworzą piosenkę, której wprost nie mogę znieść, tym bardziej, że z tyłu głowy towarzyszy mi myśl o naprawdę udanym debiucie tego piosenkarza.

1 Komentarz

Dodaj komentarz