RECENZJA #116: John Legend – A Legendary Christmas (2018)

Muzyka to wspaniałe dopełnienie prawdziwie świątecznego klimatu. Śnieg za oknem, słodkie zapachy, a z głośników płynące charakterystyczne ciepłe dźwięki. Z tymi ostatnimi często jest problem – oczywiście, zawsze można postawić na tradycyjne kolędy, ale przecież zawsze warto szukać nowych brzmień. Niestety, przygotowane specjalnie na tę okazję coraz to nowsze wydawnictwa niejednokrotnie tracą swój klimat, a szczerość w utworach zanika. Ale bez obaw – z pomocą w postaci A Legendary Christmas przybywa amerykański muzyk, autor dobrze znanego przeboju All Of Me. Tak, w tym roku to John Legend spróbuje zagościć w waszych domach na święta. Pozwolicie mu zostać na dłużej?

Wokalista za sprawą swojego najnowszego, a zarazem pierwszego świątecznego wydawnictwa przenosi nas w swingowo-jazzowy, zimowy świat. Jak na wielu tego typu płytach bywa, tak i na tej nie zabrakło typowych dla tego okresu klasyków. Wspaniałym, porywającym od pierwszych dźwięków otwarciem A Legendary Christmas jest nowa wersja What Christmas Means to Me, do którego poprzez grę na harmonijce przyłączył się sam Stevie Wonder. Równie dobrze słucha się precyzyjnie zaaranżowanego, wzniosłego Silver Bells, wspartego przez dodatkowe kobiece wokale. Nie mogło zabraknąć także ikonicznego Have Yourself a Merry Little Christmas, gdzie subtelna, ale nie przesadnie powolna gra perkusji sprawiła iż nie dłuży się ona niepotrzebnie – jednocześnie urzekająca gra instrumentów dętych nadaje tej wersji uroku oraz przenosi skutecznie w klimat przełomu lat 50. i 60., zaś wokal Ezperanzy Spalding wnosi do niej delikatności. Ciężko mi nie zachwycać się miksem Merry Christmas Baby / Give Love on Christmas Day, brzmiące jak gdyby zostało żywcem przeniesione z dawno już minionych dekad – zaskakujące zmiany tempa sprawiają dodatkowo, że nie jest nudna.

Miłośnicy lat 60. z pewnością ucieszą się jeszcze na obecność coveru Christmas Time Is Here, opierającego się na dźwiękach instrumentów dętych i perkusji, nagranej z klasą ballady Purple Snowflakes oraz bluesowego Please Come Home For Christmas, którego domeną są dźwięki typowych, świątecznych dzwoneczków. Ostatnią spośród interpretacji klasyków jest prawidziwie bajeczna kompozycja The Christmas Song (Chestnuts Roasting on an Open Fire).

Genialne covery to jednak nie wszystko, czym John Legend może się na świątecznym krążku szczycić. Również autorskie utwory artysty trzymają tu naprawdę wysoki poziom. Czerpiące z soulu No Place Like Home, czy najbardziej popowe spośród wszystkich kompozycji na płycie Bring Me Love, przy którego tworzeniu współpracowała m.in. Meghan Trainor wbrew pozorom nie odbiegają znacznie poziomem od reszty, a wręcz przeciwnie, idealnie wkomponowują się klimat całego wydawnictwa. Muzyk przygotował dla nas również skromną, opartą na pianinie balladę Waiting for Christmas. W podobnym klimacie utrzymane zostało By Christmas Eve. Najbardziej nowocześnie na A Legendary Christmas brzmi inspirowane soulem i R&B Wrap Me Up in Your Love, za to zamykające tę pozycję Merry Merry Christmas wypada niezwykle efektownie ze swoją zarażającą energią.

A Legendary Christmas to dla mnie niemal wszystko co najlepsze można wycisnąć z bożonarodzeniowych utworów. Dzieło Johna Legenda jest wydawnictwem niepozbawionym świeżości, a jednocześnie zachowującym klimat dawnych lat. To także płyta przygotowana bardzo dokładnie – niemal z każdego dźwięku bije ciepło i szczerość, a jednocześnie melodie wypadają tu naturalnie – brak niepotrzebnego patosu to również jej duża zaleta. Święta z Johnem Legendem to święta prawdziwie amerykańskie, ale pozbawione kiczu. To podoba mi się w nich najbardziej.


Ocena: 2/5 stars2/5 stars2/5 stars2/5 stars2/5 stars
Najlepsze: What Christmas Means to Me, Merry Christmas Baby / Give Love on Christmas Day, The Christmas Song (Chestnuts Roasting On An Open Fire)
Najgorsze:

2 Komentarze

  • Ostatnio słuchając na Spotify świątecznej playlisty natrafiłem chyba na dwa kawałki John’a. Nie żebym się jakoś specjalnie zachwycał, ale fajnie posłuchać w tym okresie różnych wersji piosenek, które się dobrze zna. Nawet jeśli nie różnią się one od siebie za bardzo i trącą banałem.

    Pozdrawiam!

Dodaj komentarz