RECENZJA #117: Onyx Collective – Lower East Suite Part Three (2018)

Wyobraź sobie, że jesteś w wielkim mieście. Jest noc i zmęczony chaosem, tłumem ludzi, jedyne czego pragniesz to chwila wytchnienia. Jakiej muzyki potrzebujesz usłyszeć, by nadal czuć gdzie się znajdujesz i jednocześnie skupić swoje myśli wyłącznie na tych właśnie dźwiękach? Pozwól, że założę odpowiedź za ciebie: potrzebujesz muzyki Onyx Collective. Ta grupa pochodzi właśnie z Nowego Jorku, ich muzyka jest na tyle niezwykła, że ciężko myśleć o czymkolwiek innym słuchając jej, a jednocześnie bije od niej klimat tego miasta – oczywiście w nieco innym znaczeniu, bo ci muzycy nie grają wcale muzyki elektronicznej, popowej, czy w jakikolwiek sposób komercyjnej. To prawdziwe uosobienie nowojorskiego undergroundu, jazzowego undergroundu.

Onyx Collective zadebiutowali w 2017 roku nagraniem Fruit Stand. W tym samym roku wydali dwie bardzo udane epki: Lower East Suite Part One oraz jej kontynuację, Lower East Suite Part Two. Sama, gdybym tylko śledziła ten zespół od początku założyłabym: w porządku, historia Lower East Suite na dwóch częściach zapewne się zakończy. Ale najwyraźniej artyści nie chcą się z nią rozstać, bo w ubiegłym roku postanowili wydać trzecią część tej muzycznej serii, będącą jednocześnie ich debiutanckim longplayem. Nawet nie chcę siać wątpliwości, stawiać pytań, być tajemnicza: to prawdziwy dowód ogromu pracy włożonej w tę płytę.

Otwierające wydawnictwo nagranie ONYX Court jest mroczną i surową kompozycją, która już na wstępie zapowiada materiał jeszcze poważniejszy od poprzednich dokonań Onyx Collective. Budująca napięcie kompozycja jest wstępem wspaniałym, który stopniowo wprowadza słuchacza w wyjątkowy klimat wydawnictwa, z jednej strony typowy dla tych muzyków, z drugiej zaś ukazujący progres twórców, którzy, choć od początku bawili się się abstrakcyjny jazz, tym razem kładą jeszcze większy nacisk właśnie na słowo „abstrakcyjny”. Dlatego też kontynuują tę przygodę w kolejnym utworze, jakim jest powolne, ale wciąż chłodne Don’t Get Caught Under the Manhattan Bridge, w którym szczególnie urzeka eksperymentalna końcówka. Podobnie zresztą intrygująca jest druga połowa kompozycji Battle of the Bowery, w której następuje zupełna zmiana tempa i wiodącej odbiorcę do tego punktu głównej melodii.

Określając muzykę z Lower East Suite Part Three ciśnie się na usta wyrażenie, że to jednocześnie artystyczny chaos połączony z prawdziwą klasą. Takie odczucie towarzyszy mi przede wszystkim podczas słuchania There Goes the Neighbourhood, które rozpoczyna się od eleganckiej melodii zagranej na saksofonie, by potem przeobrazić się w prawdziwą niekonwencjonalność, jakiej przyczyną jest w dużej mierze zupełnie nieregularna gra perkusji. Za jedno z bardziej melodyjnych nagrań uznaję natomiast 2AM at Veselka, będące dowodem na to, że muzyce Onyx Collective zupełnie niepotrzebny jest wokal, bo skutecznie zastępują go dźwięki saksofonu. Zaraz po nim otrzymujemy krótkie, ale przykuwające uwagę Delancey Dilemma, za którym w kolejce stoi nieregularne Rumble In Chantam Square, cechujące się krótkimi, przerywanymi dźwiękami, przeistaczającymi się w bardziej ciągłe zakończenie. Jeszcze odważniejszą propozycją jest chaotyczne, wykraczające poza schematy Eviction NoticeMroku i niejakiej melancholii zaznać można słuchając Magic Gallery, które, gdyby nie gra perkusji byłoby nagraniem dość smutnym. Instrument ten jednak nadaje mu tajemniczości. Takie odczucie towarzyszy i zupełnie genialnemu, zamykającemu wydawnictwo FDR Drive.

Skłamałabym mówiąc, że muzyka zawarta na Lower East Suite Part Three jest taką, którą może słuchać każdy, na co dzień. Odbiór takiej twórczości przez przypadkowego odbiorcę może być przepełniony niechęcią, gdyż to komplet „nie dość, że” kompozycji instrumentalnych, to jeszcze brzmień nieszablonowych, jazzowych, momentami trudnych. A jednak warto dać jej szansę. Swoim debiutem długogrającym Onyx Collective udowadniają, że wokal tylko odebrałby tym dźwiękom to co w nich najpiękniejsze, za to twórczość muzyków jest dowodem na to, że nie boją się oni sięgać po eksperymenty, nowe rozwiązania, nie chcą trzymać się jakiegokolwiek schematu – mogłoby to brzmieć jak zupełny bałagan, ale nie brzmi. Lower East Suite Part Three to pozycja godna uwagi każdego melomana. [2/5 stars2/5 stars2/5 stars2/5 stars2/5 stars]

Sprawdź: ONYX Court, Battle of the Bowery, FDR Drive

3 Komentarze

  • Lubię jazz, ale musi mnie najść na niego ochota, bo na co dzień nie potrafię słuchać takiej muzyki. Ale zainteresowała mnie ta płyta, więc w chwili, gdy pomyślę „o, posłuchałabym sobie jazzu”, sięgnę właśnie po Onyx Collection 😉
    Zapraszam na nowy wpis i pozdrawiam!

Dodaj komentarz