RECENZJA #123, 124: Hailey Knox – A Little Awkward (EP, 2016), Madison Beer – As She Pleases (EP, 2018)

Hailey Knox – A Little Awkward (EP, 2016)

Pięciościeżkowa debiutancka epka Hailey Knox obfituje przede wszystkim w akustyczne dźwięki. Wita nas niby zadziorne Take It Or Leave It, które jednak zyskałoby, gdyby pozwolono temu nagraniu wyzwolić więcej naturalnej energii. O wiele bardziej przekonująca jest następująca po chwili  gitarowa ballada Geeks, choć i ona kreatywnością nie grzeszy. Nieco bardziej trafia do mnie rozbudowane, wyraziste i surowe Loopty Loop, w którym piosenkarka nie boi się zabawy wokalem. Najbardziej naturalnie przedstawia się tu nagranie najskromniejsze – w akustycznym My Worst Enemy może i nie dzieją się specjalnie ciekawe rzeczy, ale wypada nawet przyjemnie. Niestety poza tym ciężko znaleźć na A Little Awkward pozytywy – największą bolączką jest dla mnie samo nagranie Awkward, będące dla mnie po prostu nudną, popową piosenką. Szkoda, że nie pokuszono się o choćby ciekawszą aranżację.
Debiut Hailey Knox to niestety wydawnictwo, które sprawia wrażenie zrobionego niedokładnie i na szybko – oczywiście zdaję sobie sprawę, że miało ono na celu przede wszystkim przedstawić po krótce możliwości piosenkarki, ale jednak miło byłoby pokazać je z większą klasą, ekspresją – po prostu ciekawiej. [2/5 stars2/5 stars]

Sprawdź: Loopty Loop, My Worst Enemy


Madison Beer – As She Pleases (EP, 2018)

Muzyka debiutującej Madison Beer zgromadzona na wydanej zeszłego roku epce As She Pleases to materiał przede wszystkim popowy. Choć nie ma tu brzmień specjalnie odkrywczych, zestaw przedstawia się w dużej mierze całkiem smacznie. Pomimo, że otwierające ten minialbum Dead nie jest nagraniem, które obsypać można nieskończoną ilością komplementów, przyznaję, że postawiło przed wokalistką oczekiwania na więcej. Wprawdzie druga połowa tej piosenki ma wydźwięk bardziej komercyjny, jednak brzmienie syntezatorów na samym początku uczyniło ją ciekawszym – szkoda, że nie trzymano się go przez całą długość utworu. Podobne odczucia pozostawia zgrabne Fools, w którym pozwolono w tle pogrywać gitarze elektrycznej, nadającej temu nagraniu wyrazu. Najlepiej jednak z pierwszej trójki wypada o wiele surowsze, elektroniczne HeartLess. Zdecydowanie jednak najmocniejszym punktem tej płyty jest okraszone retro-klimatem, walczykowate Teenager in Love, przywołujące na myśl lata 60. Zupełnym zaskoczeniem są tutaj natomiast nagranie Tyler Durden – skromne, oparte na gitarze akustycznej i ukazujące czysty wokal piosenkarki. Wiodący w tym utworze instrument pojawia się także w zamykającym płytę Say It to My Face – wydawałoby się, że będzie to kontynuacja podjętego przez wyżej wspomnianą kompozycję klimatu, jednak tym razem Madison nie oszczędziła elektroniki, która uczyniła tę piosenkę bardziej zadziorną. Najsłabszym punktem krążka jest zaś kiczowate, electropopowe i odrobinę inspirowane reggae Home with You.
As She Pleases lubię pół na pół. Z jednej strony dobrze znaleźć w szufladzie z muzyką popową świeże, po prostu przyjemne produkcje; podoba mi się także, że Madison nie boi się sięgać po inne brzmienia (takie jak słyszalne w Teenager in Love, czy Tyler Durden). Z drugiej – obawiam się, że jej twórczość przejdzie bez echa, bo jednak nic nowego do świata muzyki nie wnosi. [2/5 stars2/5 stars2/5 stars]

Sprawdź: Teenager in LoveHeartLess

Dodaj komentarz