RELACJA: Mery Spolsky – Rzeszów, Klub Vinyl, 31.01.2019

Poprzednio odwiedziła Rzeszów prawie rok temu w Underground Pubie w ramach trasy Miło Było Pana Poznać. Tym razem dodaje Ups! i powraca jako „Matka Boska Spolsky Upsowska” by znowu rozgrzać tłumy. W ostatni czwartek Mery Spolsky zawładnęła rzeszowskim klubem Vinyl, do którego zawitali jej najwierniejsi słuchacze. Jeśli określić koncerty imprezami to trzeba przyznać, że z nią są najlepsze.

Zimowa trasa Mery Spolsky rozpoczęta. Miło było mi usłyszeć, że kolejną serię występów Mery Spolsky rozpocznie właśnie w Rzeszowie. Podekscytowana wybrałam się, by usłyszeć barwne melodie po roku przerwy. O ile w marcu 2018 roku artystka wolała być na scenie całkowicie sama (co w żadnym wypadku nie było wadą), o tyle tym razem wzięła ze sobą Grzegorza Stańczyka, znanego pod pseudonimem No Echoes. Para muzyków, która po raz pierwszy wystąpiła w duecie Miło Było Pana Poznać wykonanego w ramach Sofar, postanowiła przedłużyć współpracę – od niedawna producent regularnie towarzyszy piosenkarce podczas koncertów. To tylko sprawiło, że byłam bardziej zaciekawiona, co też wymyślą we dwójkę.

Mery Spolsky nie mogła inaczej przywitać się z fanami niż za sprawą intra, którego rolę spełnił utwór Dzień Dobry Very Much. Poza skocznymi piosenkami, których nie mogło zabraknąć (jak Alarm czy Wrzesień (Nie Zrób Mnie W Konia, Au!)) artyści zaskoczyli zupełnie nową kompozycją zatytułowaną Fak – okazała się być niezwykłym bangerem, w którym wokalistka zaszokowała publiczność nie tylko głośnym, odważnym refrenem, ale i raperskimi umiejętnościami. Jak to określiła: może znajdzie się on na drugiej płycie, może nie. Odpowiadam: obyśmy szybko usłyszeli Faka studyjnie.

Jako, że współpraca Mery z No Echoes rozpoczęła się projektem Sofar, nie mogło zabraknąć tytułowej piosenki z debiutanckiego longplaya wokalistki w aranżacji z tego właśnie wydarzenia – sama przyznała ona, że ta wersja podoba jej się nawet bardziej niż oryginał. Przyjemnie jednak było usłyszeć tę piosenkę i w pierwotnej oprawie, którą Spolsky poczęstowała słuchaczy na koniec. Zaskoczyła również nową aranżacją Liczydła, będącego dla publiczności okazją do popisania się… umiejętnością przeklinania. Nie zapomniano oczywiście o Ups!. Spoza longplaya usłyszeliśmy też nigdy nie wydaną, aczkolwiek niezwykle w moim odczuciu poruszającą balladę Ała. Na bis natomiast artystka wykonała wydane stosunkowo niedawno, ale bliższym słuchaczom dobrze już znane Morze. Za to na pytanie czy wolimy usłyszeć ponownie Ups!, czy może Fak – bezkonkurencyjnie wygrała ta druga opcja.

To, co jednak uwielbiam na koncertach Mery Spolsky najbardziej to atmosfera. Piosenkarka otwarta na swoich wielbicieli nie stwarza pomiędzy sobą a odbiorcami niepotrzebnie sztucznego dystansu, co chwila zachęca a to do wykrzykiwania „au!” (co sprawia, że te dźwięki atakują ze wszystkich stron po niemal każdej piosence), a to do klaskania, skakania, tańczenia. Mery Spolsky to niewyczerpalny wulkan energii, który pozytywną energią zarazi każdego – również po samym koncercie, kiedy z chęcią spotyka się z wielbicielami, rozmawia, robi zdjęcia, rozdaje uściski. Sprawia wrażenie, jakby najszczerzej cieszyła się z tego co robi. A na pewno nie nikogo nie robi w konia, au!


Setlista:
Intro (Dzień Dobry Very Much)
Niema Mery
Przegapiłam Pogrzeb Swój
Liczydło
Salvador Spolsky
Ała
Wrzesień (Nie Zrób Mnie W Konia, Au!)
Miło Było Pana Poznać (aranżacja z Sofar)
Brak
Fak
Sukienka W Pasky
Ups!
Miło Było Pana Poznać

Morze
Fak

1 Komentarz

  • Mery widziałam na żywo raz, rok temu, jako support na koncercie Sorry Boys. Z chęcią poszłabym na jej solowy koncert, bo jestem pewna, że musi tam być niezła zabawa.
    Zapraszam na nowy wpis i pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz