PODSUMOWANIE: Styczeń 2019

Ängie – IDGAF

W 2018 roku zadebiutowała epką Suicidal Since 1995, której sama okładka pozostaje na długo w głowie. Obawiałam się jednak, że Ängie nie zdoła wymyślić już nic nowego. IDGAF nie jest wielką rewolucją, ale fajnie słyszeć jej rozwój przy jednoczesnym pozostaniu wierną swojej stylistyce. Ignorancki wokal, niskie elektroniczne dźwięki, a przy okazji dodatek gitary. Jestem na tak.

Billie Eilish – WHEN I WAS OLDER

Pokładam niezwykle duże nadzieje w nadchodzącym długogrającym debiucie Billie Eilish, która dała się poznać jako dojrzała mimo młodego wieku artystka poprzez epkę dont smile at me. Wprawdzie WHEN I WAS OLDER nie jest zapowiedzią albumu, lecz utworem inspirowanym filmem ROMA, ale jego subtelne, przesiąknięte smutkiem dźwięki zaostrzają apetyt na więcej.

Cage The Elephant – Ready To Let Go 

W nowej produkcji indie-rockowej formacji Cage The Elephant podoba mi się wrażenie kompozycji przemyślanej – na czym w indie rocku często się zawodzę, gdyż błahe, gitarowe piosenki coraz częściej nie robią na mnie wrażenia. Singiel grupy cechuje się surowym, basowym klimatem złamanym w pewnym momencie przez lżejszy refren. Całość wypada nienarzucająco się, a zarazem nie jest nudna.

 

Foals – Exits 

Co podoba mi się najbardziej w nowym utworze od Foals? Można wymieniać! Fakt, że kompozycja jest rozbudowana, ale mnie nie nudzi; jej taneczny potencjał (co dla osoby uwielbiającej indie-bangery jest czymś wspaniałym); zachowanie klimatu łagodnego rocka; inspiracje 90.; surowość kompozycji. Nic, tylko słuchać i wypatrywać Everything Not Saved Will Be Lost – Part 1!

Lana Del Rey – hope is a dangerous thing for a woman like me to have – but I have it

Choć znana była od zawsze z melancholii, nie da się ukryć, że Lana Del Rey na ostatnim albumie, Lust For Life przemyciła do swojej twórczości trochę słońca. Wygląda jednak na to, że na nadchodzącym Norman Fucking Rockwell powróci do smutnych brzmień. hope is a dangerous thing for a woman like me to have – but I have it wielu odstrasza długim tytułem. Warto jednak sprawdzić ten utwór, będący minimalistyczną i poruszającą kompozycją opartą na pianinie.

Vampire Weekend – 2021

Vampire Weekend powrócili serwując słuchaczom dwie kompozycje – folkowe Harmony Hall oraz skromne 2021. Ta druga kompozycja, choć zdecydowanie krótsza, bardziej mnie do siebie przekonała. Słodkie dźwięki syntezatora połączone z subtelnym wokalem oraz dodatkiem gitarowych riffów. To półtora minuty warte uwagi.

X Ambassadors – BOOM

Właściwie włączając nową muzykę od X Ambassadors nie nastawiałam się na coś szczególnie specjalnego. Tymczasem BOOM to naprawdę fajny kawałek! Basowe, czerpiące nieco z funku zwrotki są niezwykle wkręcające. Niebanalne gitarowe czynią tę kompozycję ciekawszą i dodają rockowego zacięcia – chyba zacznę wyczekiwać płyty tego zespołu!

Ariana Grande – 7 rings 

Skłamałabym mówiąc, że słuchanie tej piosenki mnie boli, ale ciężko też zaprzeczyć twierdzeniu, że 7 rings jest bardzo przeciętne – tym bardziej, gdy postawimy je obok kompozycji ze Sweetener, będącego naprawdę zgrabnym albumem. Niestety, choć thank u, next zapowiada się być płytą spójną, obawiam się, że także… niezwykle nudną. 7 rings nie jest niczym odkrywczym, czy ambitnym – szkoda, że Ariana postawiła na dźwięki, które są po prostu modne. I nic poza tym.

Laura Marano – Let Me Cry

Z jednej strony cieszy mnie, że muzyka Laury Marano brzmi bardziej świadomie, niż wcześniej wydane Boombox czy tragiczne La La, ale to wciąż nic, co brzmiałoby specjalnie dobrze. Let Me Cry to dość nużąca, mało ciekawa ballada, w której zastosowano wiele po prostu popularnych aktualnie metod – niestety, całość wypada bardzo monotonnie. Spodziewałam się, że po pochodzącym z zeszłego roku singlu Me wokalistka pójdzie w ciekawszą stronę. Tymczasem otrzymaliśmy niepotrzebny patos.

Nosowska feat. Miuosh – Joystick

Cenię sobie Nosowską i trzymam się twierdzenia, że to jedna z najbardziej wartościowych artystek, jakimi szczyci się polska scena muzyczna. Lecz choć próbowałam częstokroć przekonać się do kierunku, w którym zmierza, nie udaje mi się. Podobnie i nie przekonał mnie do siebie Joystick, w którym pokładałam szczere nadzieje – w końcu poprzedni duet Miuosha z tą piosenkarką (pochodzące z 2017 roku Tramwaje i gwiazdy, które zostały umieszczone na krążku Pop rapera) to naprawdę udana kompozycja. Tym razem piosenka jest niestety przerysowana, niedopracowana, na siłę. Nie chcę, a słyszę, jakby miało być to na siłę „cool”.


Najczęściej słuchany przeze mnie utwór w styczniu to Tyler Cole – Love at First Fight.

3 Komentarze

  • Super wpis
    Moje ulubione utwory w styczniu
    to m.in:

    chynna – iddd
    Lana Del Rey – hope…..
    Cera Gibson – Blood Diamond
    Puzzle – Demon with a violin playing
    Alice Merton – Honeymoon Heartbreak
    Ängie – IDGAF
    Laura Misch – Hibernate
    Billie Eilish – When I was older
    Girl in red – watch you sleep
    dodie – Monster
    Maggie Rogers – Retrograde
    Unaloon – 667
    Sharon van Etten – Comeback Kid
    Oscar Jerome – Misty Head Sunny Street
    Florence + The Machine – Moderation
    CLYPSO – Bounty
    Misia Furtak – Skończy się
    HOMESHAKE – Like Mariah
    Stella Donnelly – Lunch
    Rival Sons – Imperial Joy

  • Chyba wiem, kto mógł męczyć się Angie 😉
    Zaskoczył mnie kawałek Boom. Taki nieoczywisty jest.
    Uwielbiam nową Lanę. Mega wzruszające.
    A ze styczniowych nowości od Billie Eilish wolę Bury a friend.

    Nowy wpis na http://the-rockferry.pl

    • Sama długo zastanawiałam się czy dodać tu bury a friend, czy WHEN I WAS OLDER, ale stwierdziłam, że skoro tej drugiej słuchałam więcej to i przy niej zostanę 😀 Myślę jednak, że obie są na super poziomie i wypatruję płyty z niecierpliwością

Dodaj komentarz