RECENZJA #129: Horse Feathers – So It Is With Us (2014)

Powstała w 2004 roku kapela Horse Feathers od samego początku się nie obijała. Muzycy regularnie wydawali następne krążki, zachowując równe, dwuletnie odstępy czasu: zadebiutowali w 2006 roku wydawnictwem Words Are Dead, a następnie kolejno w latach 2008, 2010, 2012 dzielili się ze słuchaczami nowymi płytami. W końcu nastąpił 2014, będący dla grupy właściwie pretekstem do świętowania dziesięciolecia swojej działalności. Ich piąta pozycja powinna więc być właściwie czymś wyjątkowym. Czy So It Is With Us spełni postawione oczekiwania?

Piąty longplay Horse Feathers to bez zaskoczenia, po prostu zestaw melancholijnych, folkowych, przede wszystkim ciepłych dźwięków. Może i w amerykańskim folku nawymyślać nowych rzeczy jest zadaniem ciężkim, ale warto spróbować choćby utrzymać ten gatunek przyjemnym. So It Is With Us otwiera przepełnione słońcem Violently Wild, które z pewnością sprawdziłoby się jako podróżniczy soundtrack. Następujące natomiast po nim Thousand pozostawia po sobie mieszane odczucia: choć łagodny refren to brzmienie całkiem przyjemne, ciężko mi znieść zwrotki i wykorzystane w nich instrumenty smyczkowe, które zamiast uczynić to nagranie bardziej subtelnym, wypadają nieco kiczowato. Spośród bardziej energicznych nagrań znajdziemy tu także prawdziwie folkowe Dead End Thanks, choć i ono do moich faworytów nie należy. O wiele bardziej oryginalnie przedstawia się chociażby urozmaicone rockowym podłożem Old Media.

Nie ukrywam jednak, że lepiej i naturalniej Horse Feathers wypadają w tych bardziej melancholijnych kompozycjach. Tutaj zdecydowanie najmocniejszym punktem jest przepełnione emocjami, delikatne Why Do I Try, w którym szczególnie podobają mi się dźwięki gitary elektrycznej. Przyjemnie słucha się także skromnego Small Melody, w którym subtelny głos wokalisty rozbrzmiewa na tle cichej muzyki. Do tych lepszych momentów zaliczę też rozpoczęte werblowym tremolo Irene i basowe The Knee. Nieco mniej w mój gust trafia Middle Testament. Zawarte w nim inspiracje zaczerpnięte z country o wiele lepiej wypadają w zamykającym płytę What We Become. 

Tak naprawdę So It Is With Us pozostawia po sobie wiele sprzecznych odczuć. Może i wynika to z faktu, że w ostatnim czasie czuję się, jakbym przedawkowała folk, choć bardziej skłaniam się ku opcji, iż ich kompozycje nie są na tyle ciekawe, by poruszyć mnie na tyle, żebym zasłuchiwała się w nich bez pamięci. Znajdzie się tu wprawdzie parę po prostu ładnych, iście wiosennych melodii, ale to wszystko – a bardzo nie lubię, gdy płyta jest mi po prostu obojętna. []

Sprawdź: Why Do I Try, Small Melody, Irene

 

1 Komentarz

Dodaj komentarz