RELACJA: Lao Che – Rzeszów, Pod Palmą, 22.02.2019

Wyczekiwałam tego koncertu z niecierpliwością. Lao Che, autorzy jednej z najlepszych polskich płyt 2018 roku choć niedawno mogli świętować rocznicę wydania Wiedzy o społeczeństwie, wciąż promują ten właśnie krążek na swoich koncertach. Planując występy nie ominęli także Rzeszowa – to właśnie w tym mieście, w klubie Pod Palmą odbył się już piąty ich koncert na trwającej trasie.

Ostatni raz kiedy miałam okazję usłyszeć Lao Che na żywo miał miejsce ponad pół roku temu w ramach Europejskiego Stadionu Kultury – tam jednak nacieszyć się musiałam wyłącznie kilkoma piosenkami-wizytówkami tej grupy. Mimo wszystko wspomnienie wspaniałej atmosfery tylko zaostrzało apetyt na więcej, dlatego niezwykle uradowała mnie informacja o powrocie – jak zwykłam ich nazywać – mistrzów alternatywnych bangerów.

Artyści powitali publiczność bujającym Zbiegiem z krainy dreszczowców. Ponieważ najbardziej lubię się z dwiema ostatnimi płytami tych muzyków, ucieszył mnie fakt, że setlista oscylowała wokół kompozycji z najnowszego albumu oraz poprzedzającego go, pochodzącego z 2015 roku Dzieciom. Fani tego pierwszego musieli być zresztą bardzo zadowoleni, gdyż jedyny utwór, jakiego z niego zabrakło to Polak, Rusek i Niemiec. Warto jednak wspomnieć, że pojawiły się też smaczki z wcześniejszej, może nieco zakurzonej twórczości – Dłonie, Zombi! i zagrane na bis, nieśmiertelny Govindam oraz… utrzymany w charakterze zespołu cover Umówiłem się z nią na dziewiątą. Przyznaję mimo wszystko, że o nic nie prosiłam w duchu tak bardzo jak o przewrotne Tu, przy którym ciężko się nie ruszać.

No właśnie. Odkąd natknęłam się na twórczość Lao Che nieustannie zadziwia mnie ich fenomen – sztuka komponowania utworów, które będąc tanecznymi i nowatorskimi, podejmują jednocześnie tematy niebanalne, ważne, czy trudne. Ten koncert utwierdził mnie dodatkowo w przekonaniu, że muzycy podchodzą do tych wykonów niezwykle profesjonalnie, jednocześnie bawiąc się tym co robią (nie sposób mi tutaj nie wyróżnić Karola Goli, saksofonisty, który niejednokrotnie podchodził bliżej do publiczności, wydobywając ze swojego instrumentu wspaniałe dźwięki). Sam Spięty natomiast dobrze wie, które wersy pozostawić do odśpiewania wielbicielom – dlatego też taka Wojenka stała się w pewnym sensie dialogiem muzyków z publicznością.

„Boże, jak to szybko minęło” – podsumował wokalista przy okazji ostatniego utworu. Rzeczywiście, przy takiej muzyce czas umyka z dużą prędkością. Ciężko jednak myśleć o tym ile to już trwa, kiedy jedyna rzecz, na której się skupiasz to odśpiewanie kolejnego wersu Nie raj. Koncert Lao Che to świetny czas dla osób, które chcą go spędzić przy naprawdę wartościowej muzyce, jednocześnie pełnej takiej energii i niespotykanej świeżości.


Setlista:
Zbieg z krainy dreszczowców
United Colours Of Armagedon
Gott mit lizus
Dłonie
Tu
Bajka o misiu (tom pierwszy)
Spółdzielnia
Dżin
Legenda o smoku
Zombi!
Baśń tysiąca i jednej nocki 
Szkolnictwo
Kapitan Polska
Wojenka
Sen a’la tren
– 
Nie raj
Umówiłem się z nią na dziewiątą
Govindam

Dodaj komentarz