RECENZJA #139: Icona Pop – THIS IS… ICONA POP (2013)

Czasami jeden przebój wystarczy. Duet Icona Pop, w którego skład wchodzą Caroline Hjelt Aino Jawo, śmiało nazwałabym „one-hit-wonders”. Wokalistki spokojnie mogą podziękować nieco popularniejszej od nich Charli XCX za wspólny duet, któremu zawdzięczają rozgłos. Ciekawi mnie, czy bez niego piosenkarkom udałoby się zyskać większą sławę, gdyby nie ta jedna piosenka. Słuchając ich drugiej płyty, THIS IS… ICONA POP, mam prawo w to wątpić.

Nie twierdzę, że każda muzyka powinna być nie wiadomo jak ambitna, niszowa, czy trudna. Jednak punktu „jakość” nigdy nie omijam. A niestety, płyta Icona Pop nawet wyprodukowana nie jest specjalnie dobrze. Przebój I Love It okazuje się tutaj najlepszym i najbardziej wyrazistym kawałkiem. Spora w tym zasługa głębokiego wokalu Charli XCX. Drugi hit pochodzący z tego albumu to Girlfriend, który sprawia wrażenie, jakby został stworzony, by powtórzyć sukces poprzednika – nie do końca się to udało, choć okazuje się, że to i tak jedna z lepiej strawnych piosenek na THIS IS…

Electropopowe, kiczowate dźwięki na tej płycie przyprawiają momentami o ból głowy. Właściwie ciężko jakkolwiek rozróżnić te piosenki bo niemal wszystkie oparte są na tym samym schemacie. Duet nie próbuje nawet sprawiać pozorów, że usiłują te kompozycje zróżnicować: już jedne z pierwszych piosenek, All Night We Got the World to mało ambitne pozycje, w których choćby linię melodyjną można ze sobą pomylić. Cały ten krążek oparty jest na najprostszych bitach z gatunku EDM. Szkoda, że gospelowy początek Ready for the Weekend zmienia się w jeden z najgorszych numerów na tym krążku.

Jak nie EDM, to bardzo nudny pop tu występuje. Nie mogę znieść kiczowatego On a Roll, czy płytkiego Just Another Night. Warstwa muzyczna pozytywnego Then We Kiss brzmi jak plastikowa. Początek Light Me Up jest wprawdzie gorszy niż cała reszta tej piosenki, ale i kolejna część w żadnym wypadku nie przedstawia się zachęcająco. Jeśli już na siłę mam tu szukać jakichkolwiek pozytywów, powiedzmy, że ponad resztę wybija się wyraziste In the Stars, czy Hold On, wyróżniające się subtelnymi, basowymi dźwiękami – szkoda, że cały potencjał zmarnowano w nieciekawym refrenie.

Nie pamiętam, kiedy natknęłam się ostatnio na tak słabą płytę, epkę, piosenkę – cokolwiek. THIS IS… ICONA POP zniosę tylko w ilości jednego nagrania. Reszta to zupełny niewypał i kicz – w tak wielkiej porcji potrafi nieźle zmęczyć. Aż przykro mi to mówić, ale ani jedna szansa więcej nie sprawiłaby, że dostrzegę w tych wokalistkach coś lepszego. Nie chcę już nigdy mieć z tym krążkiem do czynienia. []

Sprawdź: I Love It 

1 Komentarz

Dodaj komentarz