PODSUMOWANIE: Marzec 2019

Billie Eilish – bad guy 

Nie nastawiałam się, że krążek Billie Eilish dostarczy mi jakiejś muzyki, która zatrzyma mnie przy sobie od razu. A jednak – wybrane na kolejny singiel promujący WHEN WE ALL FALL ASLEEP, WHERE DO WE GO? utwór bad guy to naprawdę wkręcający banger utrzymany w surowym tonie. Elektroniczny bit sprawia, że nie chce się tej piosenki wyłączać, a zwolniona końcówka zaskakuje – tak się właśnie robi niebanalny popowy numer.

Cavetown + Sidney Gish – Hug All Ur Friends

Cavetown od 2018 roku wydał kilka singli które gromadzi pod nazwą serii Animal Kingdom. Marcowy, najnowszy zestaw składający się z dwóch utworów zatytułował Animal Kingdom: Jackson. Kompozycja Hug All Ur Friends zapowiada się być surową, ale z czasem okazuje się, że to dość ciepła pozycja oparta na urzekających dźwiękach ukulele. Muzyka wsparła debiutująca wokalistka Sidney Gish.

Kraina Przyjemności – Ene due rike fake

Po wydanej dwa lata temu płycie Fosa zespół Kraina Przyjemności powrócił z następcą, zatytułowanym po prostu II. Bywalcy koncertów grupy zapewne kompozycję Ene Due Rike Fake znają już od jakiegoś czasu, ale dopiero teraz mogliśmy usłyszeć jej studyjną wersję. Krótki, ale łączący dosyć urabistyczne jazzowe brzmienie z rockową inspiracją utwór charakteryzuje się oszczędnym, ale dosyć wymownym tekstem. Całość utrzymana w mrocznym i typowym dla Krainy Przyjemności brzmieniem robi wrażenie.

Pity Party (Girls Club) – Amante

Choć Pity Party (Girls Club) wydali album w 2018 roku (Healing Process), nie chcieli czekać długo i już częstują słuchaczy kolejnymi propozycjami. Krótkie Amante to nagranie w stylistyce lo-fi, bardzo skromne i oszczędne, ale w pewien sposób hipnotyzujące.

PRO8L3M feat. Artur Rojek – To nie był film 

Odświeżona na nowo kompozycja Myslovitz z lat 90. to jeden z najciekawszych projektów, jakie ukazały się w marcu. PRO8L3M postanowili przerobić utwór na nagranie typowo hip-hopowe, ale zachowali pierwiastek oryginału i zaprosili do współpracy Artura Rojka, wieloletniego wokalistę grupy, która wykonała pierwowzór kompozycji.

Sky Ferreira – Downhill Lullaby

Podchodziłam do Sky Ferreiry z dystansem – jej debiutancki album Night Time, My Time nie zrobił na mnie większego wrażenia i uznałam, że nie ma co stawiać wobec tej wokalistki specjalnych oczekiwań. Jakże miło się zaskoczyłam, kiedy po sześciu latach powróciła z piękną, dojrzałą balladą Downhill Lullaby. To prawdziwie psychodeliczna kompozycja, która przywróciła mi wiarę w artystkę.

Two Door Cinema Club – Talk

Pamiętam, gdy poznałam Two Door Cinema Club za sprawą ich przeboju What You Know – uznałam, że to niezły, wpadający w ucho numer i rzuciłam się na krążek Tourist History. W tym momencie nastąpiło rozczarowanie jakich mało i więcej się z zespołem nie chciałam widzieć. Jednak ich nowy singiel Talk daje mi nadzieję, że może coś więcej z tego wyniknie. Historia się powtórzy, czy jednak tym razem muzycy miło mnie zaskoczą?

Gabrielle Aplin – Nothing Really Matters

Kto by pomyślał, że znana z indiepopowych piosenek Gabrielle Aplin pójdzie w tak czysty pop. Ta droga nie była dla wokalistki ani trochę korzystna, a jej nowy singiel, Nothing Really Matters zginie pośród innych podobnych, modnych kompozycji.

Jonas Brothers – Sucker

Zdaję sobie sprawę, jak wiele osób z ekscytacją przyjęło informację o powrocie Jonas Brothers, który obudził w nich na nowo wspomnienia z dzieciństwa. Sama też zaciekawiona byłam w jakim stylu powrócą tak bardzo swego czasu uwielbiani bracia. Nie ukrywam, że choć próbowałam polubić Sucker, po prostu mi się to nie udaje. Radia pewnie polubią ten kawałek – w moich głośnikach jednak nie zagości, bo za bardzo mnie nudzi.

Zara Larsson – Don’t Worry Bout Me

Nie wiem, czy nastąpi dzień, w którym polubię się z Zarą Larsson. Piosenkarka z każdą kolejną piosenką sprawia, że tracę na to jakiekolwiek nadzieje. Don’t Worry About Me to następny, typowo radiowy singiel, w którym nic specjalnie ciekawego się nie dzieje.


Najczęściej słuchany przeze mnie utwór w marcu to Billie Eilish – bad guy.

5 Komentarzy

  • Ostatnio sporo mówi się o Billie, więc i ja sięgnę chyba po jej kawałki aby wyrobić sobie opinię. Z opinią kawałka Jonas Brothers zgadzam się całkowicie. Zupełnie mi nie podchodzi.

    Pozdrawiam!

  • Mając w pamięci naprawdę porządny album „Lines, Vines & Trying Times” Jonasów, „Sucker” po prostu boli. Ale z drugiej strony w ich przypadku można było się spodziewać radiowego kawałka.
    Zapraszam na nowy wpis i pozdrawiam 🙂

  • Mnie się podoba ‚bad guy’ głównie dlatego, że po utworze, który następuje po nim wyłączyłem płytę i jeszcze do niej ponownie nie wróciłem 😉 Na pewno dobra piosenka, ale nie rozumiem szału, który towarzyszył wcześniejszym singlom. Na pewno też czas to zweryfikuje i niedługo się przekonamy, czy Billie Eilish zostanie z nami na dłużej.

    Pozdrowienia!! 🙂

Dodaj komentarz