RECENZJA #150: Agata Karczewska – I’m Not Good at Having Fun (2019)

O tym, że nie trzeba wcale wygrać talent-show, by odnieść sukces przekonał się niejeden artysta. Bywa wręcz, że zwycięzcy zostają zapomniani, za to tym, którzy opuścili program w trakcie udaje się choćby wydać płytę. Tak i było w przypadku Agaty Karczewskiej. Wokalistka, która pojawiła się w Idolu być może okazała się za mało mainstreamowa jak na ideę tego show, ale wzięła sprawy w swoje ręce. W 2017 roku wydała skromną epkę, You’re Not So Special, na której przekonała słuchaczy, że dla jej muzyki wystarczy tylko wokal i gitara akustyczna. Jakiś czas temu zaskoczyła wiadomością o wydaniu debiutanckiego longplaya. Wreszcie, pod koniec marca ukazało się I’m Not Good at Having Fun.

W styczniu artystka zadowoliła fanów nową kompozycją zatytułowaną Fool. Słuchając jej, spodziewałam się, że wokalistka pozostanie wierna swoim akustycznym, oszczędnym klimatom – choć zaintrygowało pojawienie się nowych instrumentów w końcówce utworu. Jednak udało jej się mnie zaskoczyć. Na starcie sprawiła to nowa aranżacja Envy Is My Sin, piosenki dobrze znanej większym wielbicielom Karczewskiej.

Poza tym na I’m Not Good at Having Fun znalazły się nagrania zupełnie świeże. Spośród tych nowości szybko przypadło mi do gustu podrasowane grą perkusji Halo, ale i lekkie Another Way to Say Goodbye. Prawdziwy potencjał artystki pokazuje Declare Your Wish, które urzeka swoim ciepłym, folkowym klimatem. Do faworytów zaliczam także klimatyczne, basowe November Blue, które zgodnie z tytułem skutecznie przenosi w listopadowy, jesienny nastrój. Za to w surowym Crave wokalistka postanowiła poeksperymentować ze stylem lo-fi.

Do moich ulubieńców należy także kompozycja Gilbert Blythe (fani Ani z Zielonego Wzgórza zapewne też ją polubią) – przede wszystkim przez to, jak naturalnie wypada. Słuchając jej przypominają mi się piosenki zawarte na debiutanckim minialbumie piosenkarki: oszczędne, gitarowe, utrzymane w stylu country ballady, w których specyficzny wokal wysuwa się na pierwszy plan. Podobne uczucie towarzyszy mi też przy słuchaniu Gone with the Wind. Warto zwrócić także uwagę na utrzymane w dość surowym tonie My Name Is Eve. Za to zwolennikom nieco cieplejszych utworów polecić można najskromniejsze, ale bardzo przyjemne, zamykające krążek nagranie – Pretty Wise. 

I’m Not Good at Having Fun to w pewnym sensie płyta, jakiej na polskim rynku jeszcze nie było – a na pewno nie było takowej w ostatnim czasie. Podoba mi się, że pojawił się tu ktoś, kto nagrał muzykę absolutnie autentyczną, skromną, ale wyjątkową – po prostu swoją. Agata Karczewska pozostaje wciąż sobą, nie potrzebuje zbędnych udziwnień, patosu, czy nie wiadomo jak profesjonalnej produkcji. Słuchając jej pierwszej płyty słychać, że chce po prostu dać coś od siebie, i nawet jeśli nie jest to coś idealnego, to wypada tak naturalnie, że zwyczajnie nie ma się ochoty narzekać. []

Sprawdź: November Blue, Gilbert Blythe, Pretty Wise

2 Komentarze

  • Wow! Świetny wokal i bardzo dobry akcent! 🙂 Oczywiście, jak wiesz, muzycznie nie mój styl, ale konsekwentnie mnie przekonujesz do takich klimatów 😉 Zacząłem od początku, czyli od „Fool” i jestem pod naprawdę sporym wrażeniem 🙂

    Pozdrowienia i miłej niedzieli! 🙂

Pozostaw odpowiedź Reckless Serenade Anuluj pisanie odpowiedzi