RECENZJA #173: The Driver Era – X (2019)

Jeśli nazwa The Driver Era nie mówi wam za wiele, być może prędzej coś przyjdzie wam do głowy, jeśli napomknę, że bardzo bliski jest im zespół R5 – tak, ten z Rossem Lynchem, byłą gwiazdą serialu Austin & Ally na Disney Channel. Kto dzięki tej produkcji zdołał zauroczyć się wokalistą, zapewne mniej więcej wie jak potoczyła się jego kariera. Jako serialowy bohater – piosenkarz, a zarazem idol nastolatek, Austin Moon, nagrał ścieżkę dźwiękową dla tego sitcomu. Kto się pokusił, by przyjrzeć się bliżej temu wydawnictwu, mógł przy okazji wpaść właśnie na R5, grupę, w której skład wchodzi czwórka rodzeństwa Lynch oraz ich bliski przyjaciel. Muzycy wspólnie wydali kilka epek, dwa długogrające albumy (Louder Sometime Last Night), wynieśli parę mało ambitnych przebojów i… ogłosili przerwę w działalności. Ale najwyraźniej Ross i jego brat, Rocky, mieli chęć kontynuować muzyczną przygodę mimo wszystko. I tak powstał duet The Driver Era, który niedawno obdarował nas pierwszą płytą – X.

Ciężko powiedzieć, bym pokładała w tej dwójce jakieś ogromne nadzieje. Wprawdzie przyjęłam nowy projekt Lynchów z zaciekawieniem, ale emocje szybko opadły, kiedy odtworzyłam ich pierwszy singiel. Może słuchanie Preacher Man nie jest jakąś ogromną bolączką (najlepiej wypada tu głośny refren), ale szybko przykleiłam muzykom łatkę kolejnego, mało ciekawego popowego tworu – jak się okazuje, zupełnie niepotrzebnie. O wiele przyjemniej wypadło kolejne, pulsujące Afterglow utrzymane w klimacie indie, które wówczas przepuściłam jednym uchem. Poważną szansę dałam The Driver Era dopiero, gdy wypuścili w świat Low – ciekawą kompozycję, łączącą melancholijne zwrotki w stylu lo-fi z rytmicznym refrenem. Do teraz sądzę, że to jedna z lepszych pozycji na X.

Fakt, że artyści przed wydaniem krążka odkryli dokładnie jego połowę – pięć na dziesięć utworów – może i nie podziałał na korzyść, jeśli chodzi o dawkę zaskoczenia podczas jego słuchania, ale nie potrafiłabym się na chłopców długo gniewać. Niby do Feel You Now podchodzę pół na pół (podobają mi się niebanalne połączenia – instrumenty dęte w refrenie, a zaraz potem partia syntezatora, z drugiej strony przeszkadza bardzo prosta linia melodyjna), ale ostatecznie stwierdzam, że słucha się go przyjemnie. O wiele jednak ciekawiej wypada Welcome to the End of Your Life –  oparte na charakterystycznej, gitarowej partii, eksperymentalne nagranie osadzone w rocku, choć inspirowane hip-hopem. Ale przejdźmy do tych zupełnie nowych pozycji.

Fanom indie-rockowych brzmień najprędzej przypadłoby do gustu dość proste, ale porywające, taneczne Nobody Knows. Dla mnie jednak górują inne piosenki. Pierwsza, która wpasowała się wyjątkowo w mój gust to kwalifikująca się do szuflady z balladami, melancholijna kompozycja San Francisco. Druga, Natural, jest połączeniem ujmujących basowych linii, luźnego wokalu i elektronicznych rozwiązań, dających dość surowy, ale niezwykle przyjemny efekt końcowy. Zostaje jeszcze trzymające poziom, choć nieco chaotyczne Scared of Heights i mało wyróżniające się na tle innych, ale całkiem chwytliwe Giveuwhatuwant.

Czy warto było dać braciom Lynch szansę? Z mojej strony na pewno. Choć szczerze wątpię, by zagorzali fani muzyki R5 przyjęli ten projekt ciepło – mogli być przyzwyczajeni do naprawdę banalnych, popowych melodii, podczas gdy nowy projekt szyldowany ich nazwiskiem jest skierowaniem się w zupełnie inną stronę. Ciężko tu mówić o czymś w stu procentach niszowym, czy alternatywnym, ale na pewno bliżej mu do tego, niż typowo radiowych, nudnawych piosenek. Chociaż do muzyki R5 nie pałałam sympatią, wcale nie ucieszyła mnie wieść o zakończeniu ich działalności – może po prostu z sentymentalnych względów. Ale kiedy słucham od The Driver Era, mówię: to najlepsze, co mogło się w ich wypadku wydarzyć. Takich debiutów mi potrzeba. []

Sprawdź: Low, Welcome to the End of Your Life, Natural

2 Komentarze

  • „Low” podoba mi się bardziej, ale skoro polecasz, to zapoznam się z całością. Brzmienie fajne, więc zakładam, że coś ze sobą z tej płyty zabiorę 😉

    Pozdrowienia i miłego weekendu!! 🙂

  • W moim przypadku niestety polecane przez Ciebie kawałki nie zrobiły na mnie wrażenia. Generalnie to słucham i wysuwam wniosek, że to dosyć średniawe.

    Pozdrawiam!

Dodaj komentarz