RECENZJA #175: Bon Iver – i,i (2019)

Amerykańska grupa Bon Iver jeszcze do niedawna kojarzona była przede wszystkim z brzmieniami typowo folkowymi. Za swój debiutancki krążek For Emma, Forever Ago, oparty na klimatycznych, akustycznych melodiach, zebrali sporo pozytywnych opinii krytyków, i przy okazji wynieśli swój mały przebój, Skinny Love, który zyskał jeszcze większy rozgłos, gdy pod swoje skrzydła wzięła go Birdy. Folkowej konwencji byli wierni jeszcze cztery lata później, na płycie zatytułowanej po prostu Bon Iver. Potem postanowili pójść w nieco inną stronę. A raczej, nazwijmy to po imieniu, styl grupy przeszedł zupełną transformację – muzycy zaczęli bawić się z elektroniką i postanowili więcej eksperymentować, co w efekcie dało porcję specyficznej alternatywy na 22, A Million. Po niecałych trzech latach wracają, by utwierdzić nas w przekonaniu, że po dawnym Bon Iver praktycznie nie ma już śladu.

i,i wypada jeszcze bardziej eksperymentalnie od swojego poprzednika. Wita nas specyficzne Yi, pełniące funkcję intra, płynnie przeradzającego się w następujące po nim iMi, współtworzone przez Jamesa Blake’a, autora jednego z ciekawszych albumów tego roku – Assume Form. To dość nietypowe nagranie oparte na elektronicznych, basowych bitach i charakterystycznym wokalu, którego, w moim odczuciu najciekawszym momentem są użyte w końcówce instrumenty dęte. Lepiej wypada jednak mroczniejsze i surowsze We. Zaraz po nim mamy pulsujące Holyfields,. 

Za najbardziej „przystępne” nagranie z wydawnictwa uznaję pierwszy singiel, który je zapowiadał. Hey, Ma to na tle reszty raczej niezbyt skomplikowana, ale mająca swój klimat ballada. Jej prostą linię melodyjną nadrabia ciekawa aranżacja, w której wykorzystano interesujące dźwięki. Czym jeszcze Bon Iver promowali swój krążek? Dobrze wypadło skromne U (Man Like), gdzie wiodącym instrumentem jest pianino. Następnie muzycy odkryli elektroniczne, monotonne Jelmore (które lepiej sprawdziłoby się w skróconej wersji jako przerywnik) oraz łączące elektroniczne eksperymenty z gitarą akustyczną, wzniosłe Faith. 

Wielbiciele żywych instrumentów mogą się zadowolić jeszcze partiami pianina w Naeem, będącym jednym z moich ulubieńców na płycie. Chętnie sprawdziłabym koncertowy potencjał tego utworu. Ciche, krótkie  Marion to z kolei prawdziwa pamiątka po folkowej erze Bon Iver, zupełnie odbiegająca od reszty kompozycji. Dość naturalnie i nieprzekombinowanie wypada także Salem utrzymane w indie-popowym stylu. Jeszcze lepiej jest w Sh’Diah, w którym wyjątkowo urzeka wyciszające, jazzowe zakończenie. Ciężko nie docenić minimalistycznego RABi, któremu gra gitary nadaje orientalnego zabarwienia.

Zapoznając się z Bon Iver, nie raz przekonałam się, że podstawą w zrozumieniu ich twórczości jest zaakceptowanie ich specyficzności. Jeśli jesteście nastawieni na czerpanie z muzyki czystej przyjemności w postaci ładnych i harmonijnych brzmień, lepiej nie utrudniajcie sobie życia ich muzyką. Ale jeśli jesteście otwarci, to inna sprawa. Zawsze szanuję, kiedy ktoś próbuje zrobić coś niekonwencjonalnego – w końcu w muzyce odkryto już tyle, że trudno o bycie wyjątkowym. Wprawdzie słuchając i,i mam momentami wrażenie, jakby muzycy chcieli przemycić w ten album zbyt dużo różnorodnych inspiracji i z pewnością moją płytą 2019 nie zostanie, ale ogromnie doceniam fakt, że chcą kontynuować to, co zaczęli na 22, A Million, jednocześnie robiąc wszystko, by nie powielić schematu. W płyty takie jak ta trzeba się wsłuchać. Nie dam sobie uciąć ręki za to, że większości podejdzie w całości, ale słuchając pojedynczo pewnych utworów, trudno powiedzieć, iż nie robią żadnego wrażenia. To w pewnym sensie niezwykłe, że i,i można określić jako „wszystko w jednym”, a równocześnie jest albumem tak spójnym. []

Sprawdź: Sh’Diah, RABi, Naeem

2 Komentarze

  • Kiedyś próbowałem słuchać Bon Iver i ta ich folkowość mnie drażniła. Ale te fragmenty „i,i”, które zamieściłaś, całkiem przypadły mi do gustu i czuję, że chyba zmieniają się w kierunku bardziej akceptowanym przeze mnie. Muszę dać im kolejną szansę 🙂

    Pozdrawiam i zapraszam na nowy wpis 🙂

Dodaj komentarz