RELACJA: Charli XCX – Warszawa, Stodoła, 12.11.2019

Nie powiem, bym kiedykolwiek nazywała się wielbicielką muzyki Charli XCX. Również prawdopodobnie żaden z jej krążków nie pozostawił po sobie na mnie wrażenia w stylu: „wow”. Ale jej osoba wiąże się ze swego rodzaju sentymentem i do dziś słysząc dźwięki Boom Clap robi mi się miło. Po krótkiej namowie uznałam, że zaryzykuję i kupię bilet na koncert Brytyjki.  Czy pożałowałam?

Zdołałam się już przekonać, że supporty mogą robić wrażenie. Ostatni raz, kiedy byłam w warszawskiej Stodole był przy okazji koncertu blackbeara , przed którym rozgrzał nas bardzo sympatyczny gabriel black. Tym razem Charli XCX miał poprzedzić krótki set Doriana Electry. Jak i pseudonim tego wokalisty wskazuje, zaserwował nam on porcję może mało oryginalnego, ale całkiem przyjemnego i świadomego electro-popu, sam okazując się niezwykle barwną i charakterystyczną postacią, którego najbardziej emocjonalnym występem był ten z utworem Adam & Steve. 

Po jego, trwającym około pół godziny koncercie, nastąpiła jak zwykle krótka przerwa, aż wreszcie rozbrzmiały dźwięki Next Level Charli – kompozycji, która otwiera także najnowszy krążek Charli XCX. To właśnie piosenki z jej tegorocznej płyty, zatytułowanej po prostu Charli dominowały podczas występu. W moim odczuciu najlepiej wypadły inspirowane trapem Click i będące od samego początku moim faworytem Shake It. Fani pierwszych krążków piosenkarki nie byli zapewne w pełni ustatysfkacjonowani – z True Romance ani SUCKER nie usłyszeliśmy nic. Ale za to wokalistka wrzuciła do setlisty dwa kawałki z mixtape’u Pop 2I Got It i zagrane na bis Unlock It. Rozbrzmiało także dość znane Boys oraz nieco mniej kojarzone (choć przez wielbicieli Charli z pewnością) Vroom Vroom. Zaskoczyła mnie obecność niemałego hitu Icona Pop – I Love It, które swego czasu cieszyło się sporą popularnością – i jak widać, wciąż cieszy, bo zabawa przy tej piosence była nieopisana. Wreszcie koncert zakończył się ostatnim przebojem wokalistki nagranym z Troyem Sivanem – 1999 (wcześniej nie zabrakło także jego następcy z płyty, 2099).

Nie powiedziałabym by koncert Charli XCX był najlepszym co mnie w życiu koncertowym spotkało, ale nie ukrywam, że pomimo, iż wciąż nie trzyma się mnie większa chęć do odtwarzania jej kompozycji w kółko w słuchawkach, to jej występ był miłym doświadczeniem. To dobry wieczór, by się pobawić i nie myśleć za dużo. Oczywiście nie wskazałabym żadnych braków w wokalu artystki, ona sama też robi całkiem niezłe show. Mimo wszystko trzyma mnie uczucie, że chciałoby się czegoś więcej.


Setlista:
Next Level Charli
Click
I Don’t Wanna Know
Vroom Vroom
Gone
Cross You Out
Warm
February 2017
Thoughts
White Mercedes
Official
Shake It
I Got It
Track 10 / Blame It On Your Love
Silver Cross
2099

Unlock It
I Love It
Boys
1999

3 Komentarze

  • Chyba by mi było szkoda pieniędzy na bilet. Nie żebym był jakoś specjalnie uprzedzony, lubię kilka piosenek w jej wykonaniu, tudzież współwykonaniu, bo co tu ukrywać, że chodzi o „I Love It” 🙂 Jeśli chodzi o Charlie, to mam wrażenie, że wystarczy jak czasami widzę ją w telewizji 😉

    Pozdrawiam serdecznie! 🙂

  • Hmmm… Za Charli raczej nie przepadam. I jej nowy album jakoś dla mnie średnio wypadł. I pewnie nie wybrałabym się na jej koncert. Fajnie, że ten wieczór miło spędziłaś przy jej muzyce 🙂

    Zapraszam do siebie na nowy post. Pozdrawiam!
    https://rebellek.wordpress.com/

Dodaj komentarz